sobota, 5 sierpnia 2017

Czy ludzkość zamieni się w UFOnautów ?



Nie bez racji uważa się, że od sprawnego funkcjonowania mózgu zależy aktywność naszego ciała. W przeszłości wielu wybitnych myślicieli wierzyło, że mózg odgrywa istotną rolę w wytwarzaniu stanów umysłowych, ale może nie jest to prawdą, a przynajmniej nie całą i nie do końca. Bardzo ciekawą teorią jest ta Arystotelesa, który twierdził, że główną funkcją mózgu jest ochładzanie krwi. Z kolei Kartezjusz utrzymywał, że mózg to deterministyczna maszyna, która w tajemniczy sposób kontaktuje się z niematerialnym umysłem ! 


Wiedzę na temat zależności między umysłem a mózgiem czerpiemy z różnych źródeł. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych metod neuroobrazowania powstają szczegółowe mapy mózgu-umysłu lokalizujące ośrodki (moduły) w mózgu, w których naukowcy materialiści widzą zintegrowaną aktywność, a ta ich zdaniem ma określać stany umysłowe. Coś je wytwarza. Z pewnością jest to proces skomplikowany. Jednym z bodzców, możemy to powiedzieć z dużą dozą pewności, jest niematerialny duch-dusza, przebywająca w ciele, złączona z nim, czego w dużej części nie uznają neurobiolodzy.


Neuronauka materialistów-ewolucjonistów na podstawie swoich doświadczeń wierzy, że wszystkie aspekty naszego życia, indywidualnego i społecznego, zależą od tego, jak działa materialny mózg, a nie od ducha, albo choćby niematerialnego umysłu, pochodzącego od Boga YHWH ! Do neuronauk należy obecnie niezwykle bogata grupa dyscyplin: neuroanatomia, neurofizjologia, neuropsychologia, neuronauka porównawcza, teoria ewolucji mózgu (!!! jak widać na załączonych zdjęciach mózg [neurobiologów] ewoluuje sam, reszta ciała nie... chociaż 6 palców coś nam mówi), neurolingwistyka, neurosocjologia, neuroinformatyka, neurokognitywistyka, społeczna neuronauka poznawcza, neuroestetyka, neuroetyka, neurokryminologia, neuroteologia, neuroekonomia i wiele innych.


Neuronaukowa (ufonautyczna) rewolucja, której jesteśmy świadkami, ma wymiar nie tylko praktyczno-technologiczny i medyczny, ale przede wszystkim poznawczy. Tajne programy mapowania mózgu mają już niebawem pozwolić na kontrolę ludzkich głów, a poprzez to na zawładnięciem naszymi myślami, nastrojami i tym co zwiemy ludzką duchowością. Ktoś będzie chciał zrobić z naszych głów głowy ufonautyczne ! Przecież w ocenie transhumanistów mamy być w przyszłości inteligentniejsi, i to o wiele bardziej niż sam Einstein.

Każdy kto interesował się ufologią, więcej niż normalny "kowalski", wie, że byty z innego wymiaru mają potężne możliwości wpływu na naszą świadomość. Opracowania z tego zakresu mówią o manipulacjch i wpływaniu na rozwój cywilizacyjny Ziemian, na to w jakim kierunku zmierzamy. Stosują niewidzialną formę wywierania wpływu na osoby lub grupy w taki sposób, by nieświadomie i z własnej woli realizowały cele istot ufonautycznych (Proszę koniecznie sprawdzić tekst pt.: Kto ma szanse na asymilację do kosmicznego Rodu Królewskiego ?!).



Niewykluczone, a właściwie wielu badaczy bardzo mocno wierzy w nadrzędny charakter ufonautów. W ich ocenie sterują rządami, zawładnęli słabymi politykami, a część globalistów wprost i publicznie odwołuje się do UFO jako konstruktorów NWO ! Co ma swoje silne potwierdzenie w raportach ufologów (proszę zapoznać się z pracami doktora Wiliama Alnora, opracowaniami doktora Jacobsa, lub doktora Jacquesa Vallee), jest ich (badaczy-ufologów) oczywiście więcej, znacznie więcej (wspomnijmy choćby o jednym z dyrektorów MUFON-u Joe Jordanie, albo doktor Karli Turner)

Wniosek jaki się wyłania z poważnych badań można w skrócie opisać jako "nieznaną obcą inteligentną siłę, narzucającą ludzkości swoje plany, kontrolującą Ziemię, chcącą zawładnąć nami w pełni, używać/wykorzystywać Ziemian do swoich celów" - „Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie” J.14,30

Nasuwa się w związku z tym kilka zagadnień. Co działo się w dalekiej przeszłości, w czasach megalitycznych ? Czy ludzie w erze dinozaurów byli bardziej zdrowi od ludzi z epoki technologii ufonautycznej wieku XXI ? Może żyli prościej, może wiedzieli więcej, znali tajemnicę "władcy tego świata", w przeciwieństwie do dzisiejszej, ewolucyjnie zamroczonej ludzkości ? 

Obecnie nikt z "nowoczesnych i  postępowych" nie wierzy w istnienie "władcy tego świata", że taki w ogóle istnieje, że jest to potężna nadnaturalna i inteligentna istota ?! Niby dlaczego mieli by wierzyć, skoro ufonautyczna "nowoczesność" wlewa się drzwiami i oknami. Za chwilę na Ziemi mają pojawić się nowe formy humanoidalne, wyprodukowane w "nowoczesnych" podziemiach, wraz z nimi otrzymamy "nowoczesne" prawo, i tak jak w raportach ufologa doktora Jacobsa nie będziemy rozróżniać UFO humanoidów od ludzi, a ci którzy będą, zostaną wysłani na specjalną koedukację - pranie mózgów.

Prace nad nową ludzkością trwają, są zaawansowane. Widać to coraz bardziej. Z każdego zaułka nauki wyłania się plan na przyszłość. Wszystko zostanie zmienione. Ma powstać "nowy człowiek", stary odejdzie do lamusa, zostanie odrzucony przez "nowoczesność". Ciemnogód jak chrześcijańska "rodzina", dzieci powstałe z miłości kochających rodziców to zacofanie, według ufonautycznych planistów mają powstawać w probówkach, in vitro. Molekularnie zaprogramowane mają być mądrzejsze od tzw. kochających rodziców ery chrześcijaństwa, ale przede wszystkim "nowoczesne", z wielką inteligrencją (z wielkimi czaszkami ?).


Czy odróżnimy ich od ludzi ? Czy proces asymilacji do cywilizacji ufonautycznej został już uruchomiony ? Widać wszędzie inżynierię społeczną, mającą w pierwszym etapie zagłady cywilizacji człowieczej wymieść chrześcijaństwo, zainstalują potem islam, by stopniowo wprowadzać globalną religię ufonautyczną. Tak naprawdę jedna światowa religia ufonautyczna już działa. Na wielu kontynentach, w ogromnej liczbie rządów i instytucji mamy do czynienia z kominternem globalnej wiary w Nachasza ! (druga rycina poniżej)



Starożytność

Gdzieś, w którymś momencie dalekiej prehistorii wiedziano o takim pojęciu jak "świętość". Możliwe że cała Ziemia była, dla ludzi megalitycznych, w jakimś sensie święta, stworzona została przez Boga i była na początku dobra, natomiast w czasie/dzięki wystąpieniu potopu została oczyszczona z 'ufonautycznego zabrudzenia'.



Bóg YHWH wybrał sobie pewną grupę, uświęcił ją by stali się jego ludem. Żydzi byli wybrani przez Stwórcę ! Wiedzieli o tym i korzystali z tej wiedzy. Jednak gdy pojawił się On nastąpiło coś dla nich niewyobrażalnego, zwłaszcza dla Sanhedrynu, coś co ich zaskoczyło, czy to rozumieli ? Przybyła do tego wymiaru duchowa potęga, moc Boga YHWH i Jego Syn:

(...)Ci, którzy przechwalali się, że zajmują się badaniem nauki Bożej, ale jeszcze nie przyjęli jej pełni, mogli wstrząśnięci uwierzyć, ujrzawszy wielką moc, jaką objawił tu Jezus. Mogli uwierzyć zwłaszcza ci, którzy przyszli, aby pocieszyć Marię rozpaczającą z powodu śmierci brata, a przyszli jak do zmarłego, dla którego nie było już żadnej nadziei, i o którym sami też zwątpili. I może bardziej ze względu na nich niż przez wzgląd na zmarłego Jezus zbliżywszy się do groty „wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że zawsze Mnie wysłuchujesz». O tym bowiem, że raczej z uwagi na nich niż na Łazarza Jezus złożył Ojcu podziękowanie, wyraźnie świadczy zdanie: „Ale ze względu na otaczający lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał". To więc, co stało się z Łazarzem, stało się z uwagi na otaczający lud, aby wielu Żydów, którzy przyszli do Marii i zobaczyli, co Jezus uczynił, uwierzyło w Niego. Posłuchaj jednak, co jeszcze o nich powiedziano, nie tylko w sensie materialnym: „Niektórzy z nich udali się do faryzeuszy i opowiedzieli im, co uczynił Jezus".

W zdaniu tym występuje pewna niejasność: czy ci, którzy udali się do faryzeuszy i opowiedzieli im, co uczynił Jezus, należeli do tych wielu Żydów, którzy zobaczyli zdarzenie i uwierzyli w Niego, a poszli dlatego, że chcieli, aby również ludzi wrogo usposobionych wobec Jezusa poruszyła opowieść o Łazarzu, czy raczej byli to inni ludzie, nie ci liczni, którzy uwierzyli, ale tacy, których to wydarzenie nie skłoniło do wiary w Jezusa i którzy, o ile to od nich zależało, chcieli opowiadaniem o Łazarzu wzbudzić w faryzeuszach złośliwą zawiść wobec Jezusa. Moim zdaniem Ewangelista chce wskazać raczej na tę drugą możliwość. Z tego też powodu napisano dalej: „Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Wysoką Radę" itd. Ewangelista zatem jako „wielu" określił tych, którzy uwierzyli, ponieważ zobaczyli, co się stało z Łazarzem, natomiast pozostałych określił jako mniej licznych: „Niektórzy z nich udali się" itd. Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Wysoką Radę i rzekli: „Cóż my zrobimy wobec tego, że ten Człowiek czyni wiele cudów? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie i zniszczą nasze miejsce święte i nasz. naród" (J 1 1, 47-48).


Sens dosłowny tych zdań mówi o tym, że faryzeusze i arcykapłani spostrzegli, iż z powodu wielkich cudów, których dokonał Jezus, cały naród żydowski mógłby uwierzyć w Niego, a gdyby uwierzył, wzgardziłby sprawowanym tam materialnym kultem religijnym lewitów i kapłanów. Gdyby więc Żydzi odwrócili się od świętego miejsca, mogłoby to dostarczyć Rzymianom pretekstu, aby z powodu Zbawiciela zawładnąć miejscem uznawanym przez Żydów za święte oraz całym narodem Żydów, którzy nie chcieliby już przyznawać się, że są nimi. Dalej, ponieważ wysoko cenili kult Boży, święte miejsce oraz zgromadzenie ludu, knują przeciw Jezusowi, aby pozbawić Go życia. Sądzę też, że dla umniejszenia Jego chwały powiedzieli: „Ten Człowiek", nie wierzyli bowiem w to, co powiedziano wcześniej - że Jezus jest Bogiem - skoro chcieli Go ukamienować pod pretekstem, że dopuścił się bluźnierstwa, i mówili Mu: „Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga"(...) Cytat Ojciec Kościoła


Czy dostrzegamy nadchodzącą cywilizację ufonautyczną ? Na zachodzie, w krajach gdzie już obowiązuje, nie można zauważać różnić pomiędzy mniejszościami etnicznymi, a ludnością rdzenną-oryginalną. Takie rozróżnianie jest klasyfikowane jako "mowa nienawiści" ! Zauważanie różnic może i kończy się w cywilizacji ufonautycznej więzieniem !

Czy Słowianie przetrwają próby ufonautycznej ingerencji w swoją jeszcze człowieczą cywilizację ?! Czy obronimy megalityczne chrześcijaństwo ?! Przetrwało do naszych czasów, jest dla cywilizacji człowieczej ratunkiem. Megalitycznym przesłaniem z dalekiej przeszłości, niedocenianą tajemnicą ludzkości, człowieczeństwa. Bez megalitycznego chrześcijaństwa ludzkość nie przetrwa, zamieni się w ufonautów !

INFORMACJE DODATKOWE

„British Royal Society było centrum machiny propagandowej, która mówiła ludziom, czym jest nauka. Członkami- założycielami British Royal Society byli masoni i dlatego jakiekolwiek twierdzenia podnoszone przez Towarzystwo stanowiły przedłużenie ich okultystycznych doktryn. Teoria ewolucji nie jest niczym więcej. W książce „The Meaning of Masonry” W.L. Wilmhurst obnażył światopogląd leżący u podstaw nowej, masońskiej nauki:„Przekształcenie człowieka w nadczłowieka” było zawsze celem antycznych misteriów. Prawdziwym celem współczesnej masonerii nie są kwestie społeczne i charytatywne - co do których przywiązuje się taką wagę - ale przyspieszenie duchowej ewolucji tych, którzy pragną udoskonalić swoją naturę i sprawić, by była bardziej podobna do natury bóstwa. Jest to nauka, królewska sztuka, którą praktykować może każdy z nas. Wstąpienie do masonerii w jakimkolwiek innym celu niż zgłębianie praktykowanie tej sztuki oznacza niezrozumienie jej znaczenia.”

Dalej w swojej książce Wilmhurst rozwija ten temat:„Człowiek, który powstał z ziemi i wyewoluował z niższych stworzeń do swojego obecnego stanu racjonalności, musi dokończyć dzieła swojej ewolucji- stać się boskim stworzeniem, zjednoczyć swoją świadomość z Wszechwiedzącym. To właśnie było i jest jedynym celem wszystkich inicjacji.”Duchowe korzenie teorii ewolucji to coś, co niewiele osób brało pod uwagę, podkreślę więc ten aspekt. Jakie kłamstwo powiedział Ewie wąż w ogrodzie Eden? Powiedział, że dzięki wiedzy, dzięki własnemu wysiłkowi staniemy się jak Bóg.Czego uczy ewolucja?


Uczy tego, że ciągle ewoluujemy Jeśli ciągle ewoluujemy, jaki jest tego ostateczny cel? Ostateczny cel: absolutna perfekcja człowieka.Nie możemy stać się bardziej niż doskonali. Jaki jest synonim absolutnej perfekcji inny niż boskość? Ewolucja głosi to samo kłamstwo, które było głoszone w ogrodzie Eden - jakoby człowiek mógł stać się doskonały, boski dzięki własnym wysiłkom. Poprzez użycie idei ewolucji masoneria sprzedała masom okultystyczną ideę stawania się pod płaszczykiem nauki wiarą w to, że człowiek stopniowo ewoluuje w oświecone bóstwo. Czego wielu także nie wie, to to, że podstawy idei ewolucji nie zostały stworzone przez Karola Darwina."
Według Encyklopedii Masonerii Mackey’a zręby teorii powstały dzięki dziadkowi Karola, Erazmusowi Darwinowi. Doktor Erazmus Darwin był pierwszym człowiekiem w Anglii głoszącym idee, które później zostały wykorzystane przez jego wnuka, Karola Darwina i nazwane teorią ewolucji.Karol Darwin napisał w 1859 „Pochodzenie gatunków„. Erazmus Darwin był założycielem masońskiego„Lunar Society” (Towarzystwo Księżycowe).

Według Iana Taylora, Towarzystwo Księżycowe działało pomiędzy 1764 a 1800 r.i było bardzo wpływowe. Potem przekształciło się w British Royal Society. Nazwa „Towarzystwo Księżycowe” wzięła się stąd, że jego członkowie spotykali się raz w miesiącu podczas pełni księżyca. To być może nawiązanie do bogini księżyca Asztarte. Wśród „lunatyków” [jak sami siebie nazywali] znaleźli się tacy luminarze jak przemysłowiec John Wilkinson, inwestor James Watt, wytwórca Matthew Boulton, chemik Josef Priestly i ojciec-założyciel USA Benjamin Franklin. Ci ludzie, także inni członkowie Towarzystwa nosili tytuł „Kupców światła”. Jak podaje Encyklopedia Masonerii Mackey’a:

„Przed przyjazdem do Derby w 1788 doktor Erazmus Darwin został masonem w prastarej 2. loży Szkocjii Cannongate Kilwinning. Sir Fracis Darwin, jeden z synów doktora, został masonem w 253. loży Tyrian w Darby w 1807 lub 1808. Jego syn Reginald został masonem w loży Tyrian w 1804. Karol Darwin nie pojawia się w zapiskach loży, choć jest bardzo możliwe, że tak jak Francis, był masonem. W 1794 Erazmus Darwin napisał książkę o nazwie „Zoonomia„, poświęconą teorii ewolucji. Podstawą teorii była okultystyczna koncepcja stawania się-proces stopniowego osiągania boskości.

Nawet wcześniej wpływowy mason John Locke, członek British Royal Society, wykorzystywał hinduską ideę reinkarnacji przywiezioną do Anglii przez Kompanię Wschodnioindyjską do sformułowania własnej teorii ewolucji. British Royal Society zaakceptowało jego ideę. Popierała go także rodzina Darwinów [przodkowie Erazmusa i Karola]. Dwa stulecia później idea ewolucji została wykorzystana przez Karola Darwina i powstała książka „O pochodzeniu gatunków„. Teoria ewolucji miała więc okultystyczne źródła. Idee te były rozwijane przez masonów, zanim zostały poznane przez publiczność za pośrednictwem książki Darwina.

Deizm powstał, bo ludzie nie byli w stanie objaśnić powstania ziemi etc. bez udziału Boga. Ludzie rozumieli, że rzeczy nie powstają od tak sobie, bez planu i celu. Jeżeli wrócimy do domu i znajdziemy tam słonia, pierwszą rzeczą, o którą zapytamy, będzie: czyja to sprawka? Jak dostał się do domu? Rozumiemy, że słonie nie pojawiają się przez przypadek. Rzeczy, które powstają, mają swojego twórcę dlatego główny problem teorii ewolucji to pytanie, jak życie mogło powstać z materii nieożywionej. Jeżeli życie mogło powstać poprzez reakcje chemiczne, nie potrzebujemy Boga do wyjaśnienia fenomenu życia. To idea samorództwa, spontanicznej kreacji- jedyna możliwa podbudowa ideologiczna dla ewolucji. Louis Pasteur pisał:

„Idea spontanicznej kreacji byłaby zalążkiem. To byłoby stworzenie życia; rozwiązałoby to podstawowy problem. Byłoby to przejście od materii do życia, dzięki warunkom zewnętrznym i właściwościom materii. Bóg jako twórca życia nie byłby już potrzebny. Zastąpiłaby go materia. Bóg byłby uważany za odpowiedzialnego jedynie za poruszenia w skali kosmicznej”

Czy życie mogło powstać bez udziału Boga? Najważniejsze pytanie. Po przeprowadzeniu testów naukowych idea spontanicznej ewolucji została odrzucona jako niemożliwa, co potwierdza prawo biogenezy. Tak być nie mogło. Żadna mieszanina chemikaliów i materii nieożywionej nie mogła sprawić, że powstało życie. To powinno spowodować, że teoria ewolucji zostanie zarzucona. Niestety, nie spowodowało to, że „ludzie nauki” przestali ją głosić. Ewolucjoniści nie znają wciąż odpowiedzi na zagadkę pochodzenia życia i polegają na ślepej wierze w teorię. To przykład na to, jak nauka staje się wiarą. Jak filozofia zostaje przestawiana jako fakt nie podlegający dyskusji. Całą sprawę streszcza następujący cytat z dra George’a Walda, noblisty za odkrycia z dziedziny biologii; emerytowanego profesora biologii z Uniwersytetu Harvarda:

„Co się tyczy powstania życia, istnieją tylko dwie możliwości: samorództwo i spontaniczna ewolucja, albo nadprzyrodzony akt kreacyjny Boga. Nie ma trzecie możliwości. Spontaniczna ewolucja- życie powstałe z materii nieożywionej, okazała się niemożliwa na drodze badań Louisa Pasteura i innych 120 lat temu. Zostaje nam więc jedyna możliwa konkluzja: życie powstało dzięki aktowi twórczemu Boga. Nie zaakceptuję tego filozoficznie, ponieważ nie chcę wierzyć w Boga - dlatego wybieram wiarę w to, co według mnie jest naukowo potwierdzone jako niemożliwość.” [czyli ewolucję - admin] Dowody wskazują na jakiś rodzaj umysłu, który stworzył świat Karol Darwin także to, chcąc - nie chcąc, zauważał:

„…naturalna selekcja, wiedziona nieomylnym instynktem, wybiera najlepsze osobniki.”

Cytaty jak te wskazują, że natura ma umysł bo jak coś nieobdarzone rozumem może wybierać, podejmować decyzje Bóg - nadrzędny umysł. Ideę, jakoby z nieożywionej materii mogło powstać życie, znajdziemy w starożytnej kabale Chodzi o tzw. golema. Jak napisał Izaak Singer:

„Idea golema zakłada, że materia nieożywiona ma w sobie życie; że można ją ożywić. Czym są dzisiejsze komputery i roboty, jeśli nie golemami? Talmud opowiada o tłumaczu imieniem Rava, który stworzył człowieka używając tej tajemniczej mocy. Żyjemy w epoce wytwarzania golemów. Granica między nauką a magią zmniejsza się.”

W artykule „Towards the New Science of Life” naukowiec Jonathan Tennenbaum napisał: „Łatwo jest obecnie wykazać, że darwinizm - jedna z podwalin współczesnej biologii - jest niczym innym, jak rodzajem sekty. Sekta religijna. Nie przesadzam. Darwinizm nie ma żadnych podstaw naukowych. Tak zwana teoria ewolucji Darwina oparta jest na absurdalnie irracjonalnych założeniach. Nie są one rezultatem badań naukowych, ale zostały sztucznie stworzone dla zrealizowania celów politycznych i ideologicznych.”

Karol Darwin jest kimś w rodzaju naukowego proroka głosicielem nowej “ewangelii”, która stanowi właściwie najstarsze kłamstwo świata. Według niego dążymy do osiągnięcia boskości przez oświecenie i wiedzę, „stajemy się”, jak mawiają okultyści. The Royal Society zaprezentowało światu tę teorię jako bezdyskusyjny fakt i dziś media i system edukacji robi to samo. Większość wierzy ślepo w ewolucję po prostu dlatego, że powiedziano im, że taka jest prawda. Taki był plan. Masy są manipulowane dzięki kontrolowanemu przepływowi informacji. 
Linki:
Prawdziwy władca pierścieni – część II (Aktualizacja – wersja 2.2)
Żyjmy póki jesteśmy prawdziwi (zanim nie staniemy się podmieńcami)
Implant pamięciowy coraz bardziej powszechny u żywicieli
Zenit 2016: Czy coś się zaczęło w roku 2012 i osiągnie swoją kulminację w roku 2016 ?
Hipoteza rzadkiej Ziemi – Paradoks Fermiego
Jacek Poniedziałek boi się przechodzić obok kościoła.
Cesarstwo Rzymskie IV wiek, a UE wiek XXI – Kolejne Deja Vu, czy plan totalny ?
Ufonautyczna infekcja oraz „niebezpieczna strawa”

Jeśli chodzi o wyjaśnienie znaczenia: "Kościoła Megalitycznego", to znajdziecie je w tekstach pt.:
Kosmiczny i megalityczny Kościół Katolicki – część I

natomiast o praniu mózgów ludzkości przez ufonautów pisane było w tekście o UFO-Holizmie




Nowa starożytność ludzkości - czy nas zmienią ?!
https://www.youtube.com/watch?v=GNXWMm393Xs




Nowe transhumanistyczne mieszkania Nachasza









Obcy z piekła (napisy PL) - POLECAM !!




Wielka rewolucja ufonautyczna towarzystwa Vril od filantropów


Zrównoważony rozwój plus (kabała nowego porządku ufonautycznego)




























Alien Unmasking, Final Endgame: Steve Quayle, Tim Alberino & Lisa Haven 18/08/2017







Ponadświatowe intelekty, Matka Boża Anielska oraz Tritos Uranos


środa, 2 sierpnia 2017

Marzulli ujawnia wiedzę z zakresu tożsamości ufonautów ! (Full Disclosure)


Chyba nie trzeba już nikomu przedstawiać chrześcijańskiego ufologa L.A. Marzulliego. Ten blond włosy Amerykanin zajmuje się fenomenem UFO od dziesięcioleci. Jako młody zapalczywy "niuejdżowiec" uczestniczył w hipisowskim ruchu "dzieci kwiatów", jak sam opisuje tamten czas, brał udział w całym tym bagnie, był w nim aż po same uszy. Poszukiwał hindusko-buddyjskiego oświecenia, co doprowadziło go na skraj wyczerpania, do rozstroju nerwowego, do duchowego załamania. Ratunek przyszedł od Jezusa. Od tamtego momentu spał z Biblią pod głową, nie rozstawał się z nią ani na moment. 

Po chrześcijańskiej kuracji mocą Chrystusa wyzdrowiał na tyle, by zająć się badaniami zjawisk nadprzyrodzonych i istot z nimi związanych. Przeanalizował wszystkie dostępne materiały, odwiedził megalityczne rejony, wszystko po to by rozwikłać zagadkę stworzeń z innego wymiaru, ludzkiej prehistorii i potwierdzić prawdziwość Pisma Świętego. 

Tym razem prezentuje nam wnioski z jego badań nad zjawiskiem porwań do UFO, jak państwo zobaczą są bardzo ciekawe, a dla wielu będą z pewnością przełomowe. Ufolodzy skupieni na materii i nie posiadający solidnego biblijnego przygotowania, mają w tej sprawie często odmienny pogląd od chrześcijańskich poszukiwaczy. Jednak chrześcijańscy znawcy tematu, dzięki Duchowi Świętemu są uzdolnieni do bycia bardziej spostrzegawczymi w sferze ducha, mają inny zakres umysłu i duszy, inny i bogatszy światopogląd. Mają też o wiele szerszą i ciekawszą perspektywę niż materialiści ewolucjoniści. 

Uznają istnienie duchowych istot wyższych, ale nie tylko to, wierzą że gdzieś istnieją inteligentne stworzenia nieprzychylne ludzkości, co dla sporej liczby fanów UFO jest nie do pomyślenia ! Takie twierdzenia są dla rzeszy wielbicieli tzw. "Dobrych Kosmitów" bluznierstwem !  Chrześcijańscy naukowcy są przekonani również o istnieniu Istoty Najwyższej, Stwórcy Wszechświata i wszelkiego życia, co dla ufologów darwinistów jest "bujdą na resorach". W ich mniemaniu kosmiczna ewolucja to "fakt" trwały i niezniszczalny, wszystko jest tylko i wyłącznie kosmicznym przypadkiem ! Są też tacy, którym nie da się wytłumaczyć możliwości istnienia "pojazdów astralnych", nie wspominając nawet, o dopuszczalnych podróżach w ciałach duchowych, jako inteligencje niematerialne - 'duchy', przybywające z innej rzeczywistości, np. z Tritos Uranos (Patrz 'statki kosmiczne'). 

Momentami wydaje się tym wierzącym w ewolucję, że to o czym mówią bibliści, albo ufolodzy, to opowieść z gatunku połączenia baśni i sci-fi, jednak sprawa jest o wiele bardziej ciekawa. Jest przecież mowa o tym, że w pewnym momencie dziejów ludzkość zostanie wskrzeszona, wszyscy którzy kiedykolwiek zmarli zostaną przywróceni do życia ! Stąd można zadać pytanie: skoro tak, i jeżeli istnieje reinkarnacja, to wiele ciał będzie bez duszy albo ducha, przecież zmieniamy tylko powłokę, ona niszczeje, a my przechodzimy do nowej. Gdyby Bóg miał je wszystkie przywrócić do życia (naprawić zużyte "rękawiczki"), to kto się w nich pojawi ? 

Odbiegliśmy od tematu, a jest nim ustalenie kim są istoty z pojazdów UFO. W ostatnim czasie pojawiły się urywki książki znanego polskiego ufologa Damiana Treli (o tym w linkach). Jej tytuł to "Gniazda UFO". Opisuje w niej tajemnicę odciśniętych kręgów, są tam solidne dane, zebrane na przestrzeni lat. 

Pokazują prawdziwe oblicze tego zjawiska, wnioski jakie tam się pojawiają dla wielu będą kubłem zimnej wody. Znajdziemy w niej raporty mówiące o "Crop Circles" jako niebezpiecznych strefach ingerencji w ludzką psychikę (odczuwanego często wewnątrz wielkiego STRACHU/niepokoju !), mogą wystąpić amnezje, zagrożone jest w nich fizyczne zdrowie, występują bóle głowy, migrena i ogólnie złe samopoczucie oraz, albo przede wszystkim jakiś kontakt z istotami niematerialnymi-ufonautami. 

Od lat buduje się mniej lub bardziej skomplikowane hipotezy odnośnie tego czym jest to zjawisko oraz kim są te byty. I tu właśnie wkracza L.A. Marzulli. Od lat zbierał dowody, a te potwierdzają to co się domyślamy o nich ze słów proroków, przecież mieli z nimi już wtedy kontakt. Są też i inne przekazy ze starożytności, z pradawnych czasów, ...resztę usłyszycie w filmie. Zapraszamy !


Linki:
Pierwszym linkiem musi być tekst pt.: Wkraczanie w anielski świat istot hylemorficznych – ich dotyk…



Tajemnica ufonautów rozwikłana - wyjasnia badacz Marzuli 
https://www.youtube.com/watch?v=UcURHZU3MvM

środa, 26 lipca 2017

Kto może dostrzec i kontemplować projekt, a kto Projektanta ?


Ufo to gigantyczna tajemnica. Gdybyśmy choć trochę ją poznali, to z całą pewnością ludzkość by oniemiała z wrażenia ! Już teraz wiele osób ma problem z akceptacją mumii humanoidów określanych mianem "reptylian z Nazca" ! Nie wiemy czy byli twórcami zagadkowych rysunków, albo budowli megalitycznych. Jesteśmy w szoku po tym co zobaczyliśmy, że to wszystko to prawda, przynajmniej w większości tego co nam pokazano, co zaprezentował Jaime Maussan (Do tej pory nie udowodniono fałszerstwa 30/07/2017|).


Do tego dochodzą dziwne zjawiska w okolicach okołoziemskich i w Układzie Słonecznym. Co chwilę coś się pojawia w ziemskiej atmosferze. Nagrywane są rocznie setki, jeśli nie tysiące filmów pokazujących coś co nazywane jest fenomenem UFO. Nie mniej szokujące od mumii, są jakieś przemieszczające się po dnie oceanów gigantyczne "miasta" albo urządzenia, których rozmiary przekraczają nasze możliwości pojmowania, rozumienia tego co się wokoło dzieje ! 

Naukowcy badający świat mikro i istoty tam żyjące są jeszcze bardziej zaskoczeni tym co tam znajdują. Przykładowo silnik protonowy bakterii Escherichia coli robi ostatnio oszałamiającą karierę, spopularyzował ją amerykański biolog molekularny Michael Behe. Dzieje się tak ze względu na intuicyjne narzucającą się analogię tego systemu z wytworami ludzkiej technologii oraz na niezwykłe wyrafinowanie jego funkcjonowania i budowy, dzięki czemu niektórzy naukowcy nazywają bakteryjny silnik protonowy "najbardziej wydajną maszyną świata". Twór ten waży tylko około 1 pikograma, czyli jedną bilionową cześć grama z czego około 70 procent stanowi woda i przypomina krótki walec średnicy jednego mikrometra, to jest jednej tysięcznej milimetra ! Ruch umożliwia bakterii skorelowana praca zestawu silników, każdy o średnicy tylko 45 nanometrów (cztery milionowe części milimetra) i wysokości 60 nanometrów. Bakteria posiada zespół czujników biochemicznych (chemoreceptorów), rejestrujących różnice stężenia pokarmu w otoczeniu. Kierując się wskazaniami tych sensorów, bakteria może modulować pracę silników kierując się dzięki temu w obszar bogatszy w odżywcze składniki. 


Oprócz chemoreceptorów, silników i wici, standardowe wyposażenie E. coli stanowią "prędkościomierz" i "skrzynia biegów", pozwalająca na różne tryby pracy silnika. Czy nie wydaje się państwu to zaskakujące ? Czy jesteście w stanie w to w ogóle uwierzyć ? A teraz coś jeszcze bardziej szokującego: silniki bakterii dają ciąg zarówno do przodu jak i wstecz na kilku trybach pracy z prędkością od 6000 do 17 000 obrotów na minutę, ale u niektórych morskich bakterii szacuje się, że prędkość ta wynosi ponad 100 000 obrotów na minutę ! Tak, istnieją zaprojektowane urządzenia tak małe, tak mikroskopijne, że nie mieści się to w naszym systemie wyobrażeniowym ! Nie od rzeczy będzie wspomnieć o nadzwyczajnych właściwościach białka flagelliny, z którego zbudowana jest wić. Cząsteczki tego białka (oznaczonego jako FliC) o masie cząsteczkowej 54 000 mają zdolność do łączenia się razem w regularne struktury podobne do nici i spirali o różnym promieniu krzywizny. Jest to proces przypominający krystalizację. 


Bakteria buduje z flagelliny zawsze ściśle określoną formę sztywnej, skręconej w kształt korkociągu rureczki. Podczas montażu wici powstaje pytanie w jaki sposób tysiące cząsteczek flagelliny dostarczane są do nowo powstającej i wydłużającej się wici (a musi być to mechanizm niezwykle wydajny, ponieważ jeden skręt spirali wici składa się z około 5000 cząsteczek tego białka). Otóż flagellina transportowana jest na koniec aktualnie montowanego odcinka poprzez specjalny kanał wewnątrz budowanej wici w tempie około 50 cząsteczek flagelliny na sekundę. Proces budowy wici wieńczy umieszczenie na jej końcu specjalnej nasadki. 

Proces budowy silnika jest przykładem zdumiewającej precyzji wymagającym skorelowanej, wieloaspektowej dynamiki. Do zmontowania całego funkcjonalnego silnika bakteria potrzebuje około 30-40 genów i ich produktów. We właściwych momentach włączane są odpowiednie geny syntetyzujące właściwe białka, po czym białka te są odpowiednio transportowane i montowane. Budowa tego precyzyjnie zintegrowanego zespołu napędowego rozpoczyna się od zmontowania najbardziej wewnętrznego (względem błony komórkowej) kręgu rotora, następnie powstaje ośka, dalej kolejne kręgi rotora, składający się przypuszczalnie z ośmiu elementów stator, następnie kątnik (uniwersalne elastyczne łącze) przez który z kolei budowana jest z tysięcy cząsteczek flagelliny wić. Aby uświadomić sobie szybkość z jaką powstaje ta molekularna maszyna, wystarczy powiedzieć, że cała bakteria E. coli powstaje w czasie nie dłuższym niż 1200 sekund. Ale Escherichia coli to nie tylko układy nawigacyjne i lokomocyjne. To także zdumiewająca powielarka potrafiąca kopiować samą siebie z szokującą wydajnością.

Czy biomolekularne systemy w świetle powyższej definicji są maszynami? Oczywiście tak. Otwarcie potwierdzają to biochemicy. Przykładowo w lutym 1998 r. ukazało się specjalne wydanie czołowego biochemiczngo czasopisma Cell poświęcone "makromolekularnym maszynom". Dowiedzieć się z niego możemy, że wszystkie komórki używają kompleksowych molekularnych maszyn do obróbki informacji, przemiany energii, przyswajania składników odżywczych i transportowania materiałow przez błony komórkowe. Co na to wiara w ewolucję, gdzie jest i jak wygląda ich logika ?

Wszystko co wiemy o technicznych maszynach mówi nam, że w ich powstanie musi być zaangażowana inteligencja. Ateistyczny filozof Paul Ricci w swojej książce Fundamentals of Critical Thinking napisał, że: "prawdą jest, że każdy projekt ma projektanta", co więcej twierdzenie "każdy projekt ma projektanta" jest analitycznie twierdzeniem prawdziwym i nie wymaga formalnego dowodu. 

Gdzie jest projekt, tam musi być — z definicji — projektant. Ewolucjoniści doskonale zdają sobie sprawę z tej niebezpiecznej dla nich sytuacji. Jak wyjaśnia Francisco Ayala, znany biolog ewolucyjny, były przewodniczący American Association for the Advancement of Science: "Funkcjonalny projekt organizmów i ich cech może zatem zdawać się być argumentem za istnieniem projektanta." W uzasadnianiu tej wiekopomnej idei służy ewolucjonistom specyficzna logika rozumowania, zwana ewolucjonistyczną logiką ślepej wiary. Wiliam Dembsky wyjaśnia, co kryje się pod tym tajemniczym pojęciem: 

"Ewolucjonistyczna logika jest formą sprowadzania do absurdu (reductio ad absurdum). Niedorzecznością jest sugerowanie inteligentnego projektu, czy w ogóle jakiejkolwiek formy teleologii. Dla ewolucyjnych biologów potraktowanie projektu lub teleologii jako fundamentalnego sposobu wyjaśniania, zdolnego do wytłumaczenia powstania biologicznych struktur jest absolutnie nie do zaakceptowania. Przy takim założeniu każdy przekonujący argument wskazujący na projekt musi wywodzić się z błędnych przesłanek. Tak więc każde twierdzenie, które pociąga za sobą, czyni prawdopodobnym lub w jakikolwiek sposób przy wyjaśnianiu powstania biologicznych struktur implikuje projekt, musi zostać odrzucone.

Ale ewolucjonistyczna logika nie poprzestaje na tym. Nie tylko każde twierdzenie wskazujące na projekt musi zostać odrzucone, ale — skutkiem tego — każde twierdzenie, które wyklucza projekt nakazane jest do wierzenia i wymaga uznania. To jest właśnie ewolucjonistyczna logika ślepej wiary — wiara w ewolucjonistyczne wyjaśnienia jest nakazana nie dlatego, że wiara ta ma oparcie w aktualnym materiale dowodowym, ale po prostu dlatego, że pozwala ona wykluczyć projekt."

Pojawianie się artykułów otwarcie nawiązujących do koncepcji projektu w cenionej literaturze naukowej głównego nurtu może świadczyć, że (r)ewolucyjna czujność kapłanów WIARY w magiczne błoto nieco osłabła, co zresztą spowodowało histeryczne reakcje co bardziej znerwicowanych ewolucjonistów. Niektórzy ewolucjoniści, przyparci do muru, bronią się słusznym stwierdzeniem, że brak dowodu na ewolucję nie jest tym samym co dowód na brak takowej ewolucji. Tym samym potwierdzają jednak impotencję teorii ewolucji do wiarygodnego i popartego faktami wyjaśniania genezy złożonych struktur typu bakteryjnego silnika protonowego. Ostatecznie brak dowodów na istnienie krasnoludków nie jest tym samym co dowód na ich nieistnienie, co nie przeszkadza zasadnie mniemać, że krasnoludki nie istnieją.

Ostatnią linią ewolucjonistycznej obrony jest "obiecujący materializm samokreującej się materii", jest to twierdzenie, że być może w przyszłości znajdziemy rozwiązanie tego problemu. Nauka jednak działa na aktualnych dowodach, a nie na mglistych obietnicach, że takie dowody "może pojawią się w przyszłości". Może takie dowody się pojawią, a może przeciwnie, dalsze odkrycia będą potęgować zagadki związane z ewolucyjnym powstaniem złożonych biochemicznych systemów. W zgodzie z obecnym naukowym świadectwem, najbardziej racjonalnym wnioskiem o genezie bakteryjnego silnika protonowego, podobnie jak innych biologicznych molekularnych maszyn jest taki, że jest on strukturą powstałą w wyniku rozumnego projektu !

To nie wszystko, ewolucjoniści mają jeszcze większy problem, 2000 lat temu na Ziemię przybył Syn Stwórcy - Projektanta, który po tym jak go zamordowano zmartwychwstał, udał się do innego wymiaru i tam żyje. Ludzie wierzący w ewolucję nie mogą tego faktu w ogóle pojąć, nie wspominając, że nie dadzą rady przyjąć go jako pewnika, będąc nieświadomie pod wpływem sił opozycyjnych względem Chrystusa. Trwa zmaganie się mocy światłości z siłami ciemności ! Tego wielu też nie jest w stanie uznać, przecież istnieje tylko (magiczna) materia...


"Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich." Efezjan 6:12


Linki: