piątek, 12 czerwca 2015

Megalityczna rzeczywistość kontra darwinistyczna Maja माया


Megality lub budowle megalityczne występują na obszarze całego świata, w tym również w Europie i Polsce. Początki megalityzmu w ujęciu wiedzy ewolucjonistycznej na terenach Europy sięgają V tysiąclecia p.n.e. Stopniowy zanik idei wielkich kamiennych struktur, w ocenie darwinistycznej nauki, obserwuje się około 2 tysiąclecia p.n.e. Twierdzi się jednak, że budowle megalityczne funkcjonowały jeszcze w specjalnie wymyślonej do celów ewolucji epoce brązu. Głosi się na przykład, że takie Stonehenge straciło swe znaczenie kultowe około 1400 roku p.n.e., choć słychać silne głosy, iż należy znacznie cofnąć zegar dziejów "Anglii".



Niektóre z budowli megalitycznych wchodziły w skład dużych kompleksów, jak piramidy z Giza czy z Teotihuacan, których przeznaczenie nie zostało jeszcze wyjaśnione, aczkolwiek wiadomo państwu, że chcą je zaliczyć do rodzaju ogromnych skalnych trumien. Naukowcy wierzący, że człowiek pochodzi od małpy, chcą nas przekonać, że miały one charakter kultowy, związany ze śmiercią i pochówkiem, niektórzy sugerują ich związek z obserwacjami astronomicznymi, co można uznać za wysoce prawdopodobne, jest to jednak tylko mała część prawdy, zle interpretowana.


Temat budownictwa megalitycznego budzi wielkie kontrowersje. Nikt ze standardowych naukowców nie może ustalić daty powstania prehistorycznych konstrukcji w oparciu o standardowe sposoby datowania części organicznych. Pozostaje porównanie historyczne oraz biblijne, i na takim bazuje wielu poszukiwaczy zaginionych ludzkości. W oparciu o analizę megalitycznej sztuki można ustalić wiele cech wspólnych kultur i cywilizacji występujących na całym pradawnym globie.



Do tajemnicy dochodzą ogólno ziemskie ślady zniszczeń tych starożytnych form, sądzi się, że ich stan jest wynikiem ogromnego kataklizmu jaki je nawiedził. Osobiście dodałbym do tego wspólne pozostałości nierozpoznanego rodzaju technologii kamieniarskiej, która była stosowana na różnych szerokościach globu ziemskiego. Zamieszczone w tym artykule zdjęcia pokazują podobieństwo zastosowania maszynerii kamieniarskiej w dzisiejszych Chinach oraz Egipcie.


Widać tam ślady technologii, która sprawnie i w miarę równomiernie usuwała skalny urobek. To nie są ślady ręcznego kucia i szlifowania, ale geometryczne pozostałości natarcia jakiegoś "ZDZIERAKA", możliwe że w przypadku Chin były to "obrotowe ostrza", bądz "nacierające obrotowe druty" zrobione z niezwykle wytrzymałego spawu-stopu ? Zresztą podobną technikę widać również na płaskowyżu Giza ! Tego typu zdzieraki pozostawiały na powierzchni charakterystyczne bardzo nierówne ślady-rowki, jednak "koleiny" jakie widzimy, mogą pochodzić od nacierającego obrotowego elementu, który zostawiał widoczny ładny długi "żleb-rynne". Wszyscy którzy się tym tematem interesują, wiedzą że nie można tu wykluczyć technologii zmiękczania skały.


Gdyby na chwilę wrócić do zagadnienia historyczno kulturowego, znajdowanego na terenach megalitów, to występuje tam ogromna wspólna zbieżność większości pozostałości starodawnych figur, postaci, ułożenia rąk, znaków i symboli (Kompilacja zdjęć z Gobekli Tepe i Wyspy Wielkanocnej). To wszystko w ocenie darwinistycznej nauki jest pozostałością wymiany pomiędzy cywilizacjami. Ktoś pływał łódkami po oceanach i opowiadał podobne historie, a ci naśladowali tamtych, i tak w koło.





W opracowaniach ewolucjonistów nie wspomina się nigdzie o kataklizmie, o zaginionych cywilizacjach zdolnych przemieszczać się po całej planecie, oczywiście w przypadku wiary w małpoludy nie może być mowy o Atlantydzie, a tym bardziej o zmaterializowanej Ziemi, o stworzeniu całego Układu Słonecznego przez nadnaturalną Inteligencję, wiadomo przecież, że jesteśmy małpami, które się przeobraziły w człowieka, taki miały po prostu pomysł, chciały zostać kimś lepszym, kimś kto myśli, a nie tylko jeść banany !



Rzeczywistość jaką obecnie doświadczamy, cywilizacja jaką się nam indukuje jest wynikiem dziwnych, a często wysoce zagadkowych zjawisk czasów, w których konstruowano megality. Wielu domyśla się ich przeznaczenia, jednak pewności w jakim celu były wznoszone nie mamy do dziś.




Możliwe, że część z nich służyła do łączenia (dodawania) ze sobą niekompatybilnych gatunków zwierząt, czy to za pomocą nieznanych nam jeszcze energii, potężnych mocy zjawisk nadprzyrodzonych, albo do leczenia i oczyszczania informacji genomu, do poprawiania zdrowia zatrutej ludzkości przed i popotopowej. 


Część twierdzi, że megality to technologia duchowa służąca do kontaktu z innymi wymiarami, z innymi istotami duchowymi, zamieszkującymi inne nieznane realności. Osobiście mam jeszcze dziwniejszą i jeszcze ciekawszą teorię od tych wspomnianych (powiązaną z duchowością).


Możliwych jest kilka wyjaśnień odnośnie zastosowania niektórych megalitów oraz czasów w których powstawały. Mam nadzieję, że nie będzie to zle rozumiana tajemnica Biblii, którą zamierzam moim zdaniem tu jakby ujawnić. Podejrzewa się, że w megalitycznym okresie Noego można było zabierać/odbierać lub dawać różne rzeczy mieszkańcom tej planety (również i obecnie). Jak państwo pamiętają, w artykule "Prawdziwy władca pierścieni - część I" pisałem, że: "Saturnianin próbował zbudować coś, jakieś urządzenie wysysające energię".

(Archeo Matrix - więcej w tekście pt.: "Chrześcijańskie anamnesis)


Wydaje mi się, że Istota Wszechmocna i jej aniołowie może według swojej oceny dawać i zabierać wszelkie rzeczy bytom żywym i rozumnym, może spowodować że człowiek będzie zdrowy lub chory, czyli dać albo odebrać zdrowie ! Wszelkie coś dać, wszelkie coś odebrać: "Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane" i zaraz potem "a dane narodowi, który wyda jego owoce." - Ew. Mateusza 21:43, "On rzekł: «Wam dano poznać tajemnice królestwa Bożego" - Ew. Łukasza 8:10, następnie mamy także liczbę mnogą, jakieś "byty" mogą komuś coś dać, coś mogą komuś odebrać ! "Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma" - Ew. Łukasza 19:26, i wiele, wiele podobnych..., następnie:

"i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać." Ew. Jana 16:20, czyli ktoś może nam zabierać także nasze nastroje, nasze uczucia, naszą radość ?! Ale radości duchowej Chrystusowej nie mogą nam odebrać !

W tym kontekście muszę państwu wirtualnie przypomnieć słowa cytowanej ufolog Karli Turner z artykułu o "Cywilizacji polskiej człowieczej", pamiętają państwo ?




Zamieszczam słynny już wywiad z ekspertem starożytnego Egiptu. Egiptolog Stephen Mehler wie o czym mówi, zna wiele tajemnic, potwierdza że Ziemię nawiedziła tajemnicza globalna katastrofa, z czym zgadza się coraz więcej niezależnych naukowców, a czemu ciągle sprzeciwiają się darwinowskie małpoludy. 


Osobiście traktuję ewolucję jako największe zwiedzenie, albo jedno z największych, coś na kształt hinduistycznej maji. W filozofii adwajtawedanta oraz w buddyzmie, maja jest iluzją, namacalną i mentalną rzeczywistością codziennie absorbującą świadomość żywych istot, zakrywającą przed nimi prawdę na temat tożsamości i ich związku z Brahmanem ("Oni jednak nic z tego nie zrozumieli. Rzecz ta była zakryta przed nimi i nie pojmowali tego, o czym była mowa." Ew. Łukasza 18:34).




Koncepcja mai pochodzi z Upaniszadów i jest tym co się nazywa w środowisku chrześcijańskim zwiedzeniem ewolucjonistycznym, utożsamianiem się z procesem biologiczno-materialnej bezwiednej masy, a nie z siłą i mocą Boga Stwórcy (hinduskim Brahmanem) !



Piramidy z Giza - dowody na globalny kataklizm - Stephen Mehler prezentuje


Kompilacje zdjęć ukazujące prawdopodobnie jeden okres przedpotopowej technologii kamieniarskiej, zaginiony świat Noego...

Zdjęcie pierwsze przedstawia megalityczną konstrukcję z Japonii, w środku badacze odkryli ślady stosowania maszyn do obróbki skał, z których konstrukcja jest wzniesiona. Odkrycia takie pokazują, że zaginiona cywilizacja NATURY wznosiła budowle naturalne, zgodne z naturą i umysłem "kosmicznym", ze świadomością spokoju, wydobywającego się z Umysłu Stwórcy ? Oczywiście dokładnego przeznaczenia tych niezwykle zagadkowych konstrukcji nie znamy. Podejście takie może się wyjątkowo zgadzać z przekazem Prawdziwego Boga YHWH:

"...A jeśli uczynisz mi ołtarz z kamieni, to nie buduj go z kamieni ciosowych, bo zbezcześcisz go, gdy przyłożysz do niego swoje dłuto...” Wyjścia 20,24

Zagadnienie to było rozpatrywane w tekście pt.: "Maszyneria Orgoniczna". Proste budowle megalityczne nie muszą oznaczać, że wznosili je "prości" i nieokrzesani ludzie ! Mogą to być budowle najbardziej zaawansowane duchowo, choć nie mające w sobie 'oczywistej' informacji o dokładnym ich przeznaczeniu. W czasach dzisiejszych możemy obserwować podobne podejście, gdzie wielu ludzi sadzi, że chrześcijaństwo to ciemnogród, a technologia i 'szybka cywilizacja' to coś co ma człowieka wyzwolić ! Tego typu pogląd na cywilizację ma pozwolić jakoby osiągnąć wyższy poziom, jednak doświadczenie pokazuje, że wcale tak nie jest, że technologia (sama w sobie) nie musi (nie jest czymś pozytywnym) prowadzić do dobra. Starożytność przedpotopowa była osadzona w innych ramach i na innej wiedzy, pochodzącej z NATURY i BOGA. Tamten świat istniał (do pewnego momentu) w oparciu o inaczej odbierane informacje, pochodzące z innego systemu (Boskiej) myśli, w tym temacie został opublikowany tekst pt.: "Miliardy detektorów nieskończoności". Święty Duch chrześcijański uderza w same podwaliny systemu, który próbuje zbudować Nowy Ład, gdzie dla Boga nie ma miejsca, a o tym, co dobre i złe, ma decydować człowiek zagubiony na pustyni egoizmu, często uwikłany w bezduszną technologię.


Człowiek współczesny odkrywa 'nowy świat': łamie kody genetyczne i wkracza w obszary niedostępne dla poprzednich po potopowych pokoleń, tworzy nanotechnologie, przekracza granice przestrzeni. I choć dzisiejszy "oświecony naukowiec" podbija nieznane i niedostępne wcześniej światy, nie jest wolny od poważnych błędów i nadużyć. Albowiem jednocześnie odwraca się plecami od sacrum, od tradycji, wierzeń, kultury (starożytnej). Skazuje w ten sposób cywilizację na śmierć.







Piramidy z Giza - dowody na globalny kataklizm



(ODKOPYWANE przedpotopowe posągi murzynów, tzw. Olmecy...)





(...)Z faktu istnienia niewątpliwe autentycznej mapy admirała Piri Reisa (nawet jeżeli jest ona kompilacją jeszcze starszych map) wynikają poważne konsekwencje dla naszej obecnej nauki. W każdym razie mapa dowodzi, że biegun południowy był kiedyś wolny od lodu. Wiek pierwowzoru mapy można szacować maksymalnie na 10 000 lat. Oznacza to epokę potopu. Powłoka lodowa Antarktydy, której gru­bość obecnie dochodzi do półtora kilometra, najwyraźniej utworzyła się nagle, a nie w ciągu długich epok. Jak inaczej mogłyby powstać te stare mapy?

Na Antarktydzie nie tylko nie było lodu - panował tam klimat ciepły lub subtro­pikalny. Na Mount Weaver, 3000 metrów n.p.m. znaleziono bogate pokłady ska­mieniałości, odciski liści i skamieniałe drewno. Czterysta kilometrów od bieguna południowego odkryto skamieniały las liściasty. Wiercenia na dnie Morza Rossa dostarczają drobnoziarnistych osadów, które świadczą o istnieniu przed oblodze­niem Antarktydy wpadających do morza rzek.


(ODKOPYWANE dziwno czaszkowe posążki tzw. Olmeków)




W „Siidwest Presse” z 11 kwietnia 1994 roku podano wiadomość, że zaledwie 650 kilometrów od bieguna południowego, na wysokości 4000 metrów n.p.m. zna­leziono skamieniałe szczątki dinozaura. W sumie na Antarktydzie znaleziono czte­ry różne gatunki dinozaurów. W śniegu i lodzie?



Richard Lewis opisywał w 1961 roku w artykule A Continentfor Science (Kon­tynent dla nauki) znajdowany na biegunie południowym węgiel i skamieniałe drze­wa o średnicy około 60 centymetrów. Ponadto odkryto 30 warstw antracytu (wę­gla kamiennego o bardzo wysokiej zawartości węgla pierwiastkowego), z których każda miała grubość 90-100 centymetrów. A więc na Antarktydzie też musiała wystąpić powódź, która pogrzebała drzewa pod osadami, bez których nie zaszłaby krystalizacja i skamienienie drewna.


Jeśli globalny potop zniszczył i pogrzebał lasy, znaczyłoby to, że przed oblo­dzeniem Antarktyda musiała mieć inne położenie geograficzne, bo w obecnym arktycznym klimacie zjawiska takie nie mogłyby mieć miejsca. Jakie zdarzenie prze­niosło Antarktydę ze strefy klimatycznej umiarkowanej, czy nawet subtropikalnej, do arktycznej? Gdyby w przeszłości oś ziemska zmieniła położenie, to również na półkuli północnej musiałyby zajść podobne zjawiska. I rzeczywiście zaszły.


(ODKOPYWANE przedpotopowe posągi murzynów, tzw. Olmecy...)



Faktem jest jednak, że od XIX wieku bardzo dobrze udokumentowane są zna­leziska zamrożonych mamutów. Pierwsze informacje pochodzą być może jeszcze z 1693 albo z 1723 roku. Od tamtej pory obszernie opisano ponad 50 takich znale­zisk z Syberii i co najmniej sześć z Alaski. Znajdują się one w długim na ponad 5000 kilometrów stosunkowo wąskim pasie, biegnącym wzdłuż wybrzeża Morza Arktycznego.

Przeprowadzono wiele ekspedycji naukowych. W 1977 roku odkryto dwa małe mamuciątka niespełna 2 metry pod powierzchnią lodu. Lód, w którym te zwierzęta znaleziono, przechodził od czystego i przejrzystego, do żółtobrązowego, zanie­czyszczonego minerałami, mułem, gliną i cząstkami organicznymi. Odkryto też inne zachowane w całości mamuty, również dorosłe. Zwierzęta te są tak dobrze zakonserwowane, że żyjącym na Syberii Tunguzom służą od dawna (od co naj­mniej 1600 lat) jako rezerwa pokarmowa. Znajdowano bardzo dobrze zakonserwo­wane mamuty, którymi karmiono psy zaprzęgowe. Mięso było głęboko zamrożone i nie miało oznak zepsucia. To, czy takie mięso byłoby jadalne dla ludzi, nie zostało (pomimo sensacyjnych pogłosek) ostatecznie potwierdzone.

(Kogo przedstawiają starożytne figurki ? Przedpotopową zaginioną cywilizację Noego ?)

W każdym razie cią­gle jeszcze znajduje się dobrze zakonserwowane mamucie mięso, a w wielu przy­padkach również długie, kudłate, rude futro. W żołądkach zwierząt przechowały się niestrawione trawy, znane tylko ze stref umiarkowanych. Oznacza to, że wcześ­niej klimat musiał być tam o wiele cieplejszy. W żołądkach (a czasem i w pyskach) mamutów znajdowano kaczeńce, trawy, dziką fasolę, igły modrzewiowe i świerko­we. Również oczy były tak dobrze zachowane, że odkrywcom się zdawało, jakby na nich patrzyły.

(ODKOPYWANE przedpotopowe posągi murzynów, tzw. Olmecy...)






Podczas prac pomiarowych, prowadzonych na Wyspach Nowosyberyjskich przez badacza Arktyki barona Eduarda von Tolla, znaleziono szczątki tygrysa szablastozębnego i drzewa owocowego, które miało kiedyś 27 metrów wy­sokości. Drzewo, wraz z dojrzałymi owocami, zielonymi liśćmi, korzeniami i na­sionami, było w całości zachowane w lodzie - musiało błyskawicznie zamarznąć.

(Dla porównania posągi murzyńskich buddów w Angkor Wat)





Dziś w tej okolicy można znaleźć tylko płożące się krzewy. Również w innych częściach Arktyki musiał dawniej panować klimat umiarko­wany lub nawet tropikalny. Na Spitsbergenie znaleziono skamieniałe liście palm i korale, jak również zamieszkujące dużo cieplejsze obszary skorupiaki. Te nie­zwykłe znaleziska świadcząo radykalnej zmianie klimatu(...)



(...)Pozostaje tajemnicą dlaczego murzyni przejęli piramidy i zmienili twarz sfinksa (lwa) na murzyńską. Ktoś wygrał z innymi rasami i to byli murzyni ?, podobnie jak w czasach dzisiejszych murzyni wygrywają w USA i wymieniają białych na czarnych, spychając cywilizację białego człowieka na margines ? Koło historii ? Zastępując w ten sposób chrześcijańską normalość ich 'cywilizacją' upadku i chaosu.

(Starożytny "Olmecki Frankensztajn" - istota GMO ?)



Czaszka Olmeckiego Frankensztajna znajduje się w filmie L.A. Marzuliego tutaj:

Show #8 Nephilim Peru
https://www.youtube.com/watch?v=jWc68NR8sH0






Może murzyni wygrali z przedpotopowymi nefilimami GMO i przekuli twarz sfinksa jako symbol wygranej czarnego człowieka ? Bo czarni murzyni to też ludzie, choć mają skłonności do życia niecywilizowanego... wielu się tak wydaje i wielu ma takie doświadczenia. Coś się działo przed potopem, że murzyni wygrali jakieś zmaganie i zmienili sfinksa w murzyna..., może zmienili całą cywilizację w murzyńską bo przecież wykopuje się przedpotopowe wielkie głowy w Ameryce, tzw. olmeckie posągi murzynów... pokazane tu na licznych zdjęciach.(...)


Znajdują się ludzie, którzy ciągle i bez ustanku (a może bezmyślnie) powtarzają wersję historii, o tym że piramidy, miejscowości, posągi i inne starożytne artefakty były zakopywane przez pradawnych ludzi, i to w różnych zakątkach globu, na skalę masową ! Wszędzie miało panować to szaleństwo, by wszystko zakopywać ! Innymi słowy jak najdalej od biblijnego potopu Noego ! Jak najdalej od biblijnej historii i faktów ją potwierdzających.

"Czy przed potopem Noego panowały na Ziemi zupełnie inne warunki fi­zyczne? Czy w tych odmiennych warunkach istniały rzeczywiście opisane w Biblii olbrzymy? Czy dzień miał inną długość niż obecnie, być może podobną do „doby systemów biologicznych", trwającej prawie 25 godzin? Dlaczego nasz biorytm nie pokrywa się z 24-godzinna dobą, jak na to zwrócił uwagę w swojej pracy Gernot Geise? 


Następne stare zdjęcie o ile się nie mylę przedpotopowa pozostałość z Iranu lub Iraku.

Kolejne zdjęcie to gigantyczny ELEMENT megalityczny znajdujący się w Japonii


Jeżeli na Ziemi nie dochodziło do zasadniczych zmian, albo jeżeli następowały one niezwy­kle wolno, to - zgodnie z tezą Darwina - człowiek, ze swoją rzekomo bardzo długą historią ewolucji, powinien być idealnie dopasowany do obecnych warunków. Dlaczego więc nasz wewnętrzny rytm nie pokrywa się z dobowym rytmem naszej planety?

(Niezwykłe zdjęcie przedstawia człowieka, który ODKOPAŁ dolmen, znajdujący się na Madagaskarze ! Odkopany, czyli zalany i zasypany przez potop ? Dolmeny są w większości konstrukcjami sprzed potopu...)


(Kolejne trzy zdjęcia pokazują dolmen, który uległ ogromnym zniszczeniom, widoczna erozja spowodowana wodą potopu ? Miejsce to Hiszpania.)







Czy rok słoneczny miał przed potopem inną długość niż obecne 365,2422 dni ? Już Majowie, którzy byli doskonałymi matematykami, obliczyli długość roku na 365,2420 dni i dokładnie określili okresy obiegu innych planet. Ponadto z niesamo­witą dokładnością obliczyli okres obiegu Księżyca i Wenus wokół Ziemi. Kapłani Majów lub ktoś sprzed potopu potrafił na podstawie tabel przepowiadać zaćmienia Księżyca i Słońca.

(Tutaj świeżo ODKOPANY dolmen z Rosji.)



U Majów i innych starożytnych kultur pierwotnie rok słoneczny składał się z 12 miesięcy po 30 dni. Brakujące pięć dni po prostu dodawano. Ponieważ Majowie (lub ktoś inny) byli bardzo dobrymi matematykami, nasuwa się pytanie, dlaczego nie wprowadzili jak my miesięcy różnej długości? Czy może rok słoneczny miał kiedyś tylko 360 dni, a dodatkowych pięć dni zaczęto dodawać dopiero po jakimś wydarzeniu? Co było przyczyną wydłużenia się roku słonecznego?




Nie wiadomo, kiedy Egipcjanie wynaleźli bądź opracowali swój kalendarz. W każdym razie w używanym przez nich systemie rok składał się z 12 miesięcy, z których każdy dzielił się na trzy dekady po 10 dni. Do tych 360 dni dołączano - jak u Majów - dni uzupełniające. Te dodatkowe dni były ściśle powiązane z tzw. boga­mi, tak więc wydłużenie kalendarza miało swoje uzasadnienie religijne. W powszech­nym mniemaniu egipscy bogowie byli jednak utożsamiani z gwiazdami. Te 360 dni ma naturalnie bezpośredni związek z kołem, a co za tym idzie z Ziemią jako wyidealizowaną kulą o promieniu 360 stopni. 



W przeciwieństwie do naszych średniowiecznych przodków Majowie i inne ludy cywilizowane sprzed potopu znali kulisty kształt Ziemi. Wiadomo jest jednak, że Egipcjanie nie tylko kalendarz, ale i niebo podzielili na 36 dekad po 10 dni, czyli w sumie na 360 dni. Pozostałych pięć dni jest wynikiem przechylenia osi ziemskiej i wydłużenia orbity. Czyżby więc dla czasów przedpotopowych charakterystyczna była harmonia czasu i prze­strzeni? Można przypuszczać, że również pozorny ruch Słońca wokół Ziemi po­dzielono na 360 stopni.




Jeżeli rok kalendarzowy przed przechyleniem ziemskiej osi trwał 360 dni, stawia to sprawę w zupełnie nowym świetle. Dawne systemy kalendarzowe były pierwot­nie doskonale zgodne z mechaniką niebieską. Przechylenie osi ziemskiej i wydłuże­nie orbity wszystko zmieniło. Powstałych dodatkowo pięć dni w roku doczepiono na końcu kalendarza. W Egipcie uzasadniano je narodzinami czwórki dzieci bogini nieba Nut: Ozyrysa, Izydy, Seta i Neftydy, oraz syna Ozyrysa i Izydy, Horusa. Tych dodatkowych pięć dni jest więc powiązanych z narodzinami, czyli oznaczają coś nowego, coś, co przybyło.  Logiczne więc, że przedtem obywano się bez tych dni. Co za tym idzie, system kalendarzowy jest wcześniejszy niż wywołany globalną kosmiczną katastrofą (ewentualnie w połączeniu z innymi zdarzeniami kosmicznymi) potop."


W pierwszej kolejności polecam ten film !
Bio cybernetyka kosmitów, przypadek ladowania ufo w Rosji, Ufonautyczna unia




Technologia starożytnego Babilonu ponownie - McGuire, Marzulli 

Megality i prawda o zaginionej ludzkosci - częściowe tłumaczenie PL
https://www.youtube.com/watch?v=MtURsJsXyuM



Teoria ewolucji to wielke zwiedzenie ludzkosci - dr Thomas Kindel




Ważne linki związane z tym tematem:
Chrześcijańskie anamnesis
Dziwny jest ten świat, jeszcze bardziej dziwny był przedpotopowy
Miłość do Jezusa – pokarmem żywota rodu boskiego Lecha
 Stary dobry Bóg, stara dobra Ziemia – przygotowania do „nowej” ?
Wyobraźcie sobie zrównoważony rozwój ufonautyczny
Kim są istoty z innego wymiaru ?!
„Widziałam bogi (אלהים Elohim) występujące z ziemi” – Michael Heiser wyjawia sekrety
Wyobraźcie sobie... - sygnalizacja
Miód na chrześcijańską duszę – „Trony, Panowania, Zwierzchności i Władze
Tajemnice aż do tritos Uranos
Prawdziwy władca pierścieni - część II (Aktualizacja - wersja 2.2)
Żyjmy póki jesteśmy prawdziwi (zanim nie staniemy się podmieńcami)
Implant pamięciowy coraz bardziej powszechny u żywicieli
Hipoteza rzadkiej Ziemi – Paradoks Fermiego
Amnezja trwa i cały czas jest nam narzucana !
Wyginięcie mamutów i zagadkowe artefakty starożytnej cywilizacji
Kolumna geologiczna ? Faszerstwo !
"przychodzi z chmurami" - Zaczęły się dni Noego...
Niewidzialna kosmiczna wojna oraz fizyczne dowody
Prawda o 12 planetach Zecharii Sitchina – Przełomowy film !

Kosmiczny i megalityczny Kościół Katolicki – część I
Kosmiczny i megalityczny Kościół Katolicki – część II

Marzulli ujawnia wiedzę z zakresu tożsamości ufonautów ! (Full Disclosure)
Atak na Argonautę - Ogłoszenie
Ludzie Acheiropoietos - nie ludzką ręką uczynieni !
Czy ludzkość zamieni się w UFOnautów ?



Duchowy terroryzm lucyferian w Polsce



Z ostatniej chwili: 

"Narodowy Instytut Zdrowia Stanów Zjednoczonych chce przeznaczać środki z budżetu na niemoralne eksperymenty. „Naukowcy” planują za pieniądze podatników tworzyć hybrydy ludzko-zwierzęce i nie wykluczają prób kreacji zwierząt z ludzkim mózgiem. W celu uzyskania komórek macierzystych planowane jest zabijanie nienarodzonych dzieci. W oświadczeniu z 4 sierpnia NIZ przyznaje, że „badania” są już prowadzone. Od dawna naukowy mają analizować zasady łączenia komórek ludzkich i zwierzęcych. Teraz są zainteresowani hodowaniem ludzkich tkanek w ciałach zwierząt poprzez wprowadzanie do nich ludzkich komórek. Instytut chce zmiany prawa uniemożliwiającego wprowadzania ludzkich komórek do zwierząt oraz państwowego finansowania swoich „badań”. Obecnie jest to niemożliwe. Komórki macierzyste ludzi mają być pozyskiwane od mordowanych specjalnie w tym celu ludzi w fazie embrionalnej. Eksperymenty jakich nie powstydzili by się „naukowcy” z III Rzeszy mają doprowadzić do wytworzenia zwierząt z fragmentarycznym lub w pełni ludzkim mózgiem oraz z ludzkim nasieniem lub komórkami jajowymi. NIZ miał podobne pomysły już w ubiegłym roku, jednak pod falą krytyki wycofał się z tej idei. Wtedy świat naukowy obawiał się, że hybrydy ludzko-zwierzęce będą miały zdolności poznawcze. Obecnie Instytut – jak wynika z treści oświadczenia – nie ma zahamowań. Społeczeństwo wciąż jest jednak niechętne wobec niemoralnych eksperymentów."
: http://www.pch24.pl/instytut-z-usa-chce-krzyzowac-ludzi-i-zwierzeta-oraz-mordowac-nienarodzonych-na-potrzeby-badan,45642,i.html#ixzz4K3VKAhai


„Niemoralne jest tworzenie nowych organizmów, w stosunku do których nasze zobowiązania etyczne i prawne są niejasne” - tymi słowami biskupi ze Stanów Zjednoczonych wzywają Narodowy Instytut Zdrowia (NIH) do rezygnacji z projektu tworzenia ludzko-zwierzęcych hybryd. Eksperyment ma być finansowany przez rząd i polega na wprowadzeniu ludzkich komórek macierzystych do zarodków zwierzęcych, w tym przypadku myszy lub szczurów. W wyniku tego ma powstać tzw. chimera, która byłaby wykorzystywana do testowania leków i pobierania narządów. Z tak przedmiotowym podejściem nie zgadzają się hierarchowie, określając tę praktykę jako „rażąco nieetyczną”. Biskupi dodają, też że nawet gdyby eksperyment się nie powiódł, to od początku zakłada on wykorzystywanie ludzkich embrionów. Tymczasem już w 2000 r. Papieska Akademia Życia wyraźnie stwierdziła „na podstawie pełnej analizy biologicznej, że żywy embrion ludzki – od momentu zjednoczenia gamet – jest człowiekiem”. Stąd też jako „jednostka ludzka ma prawo do własnego życia; a w związku z tym każda interwencja, która nie jest na korzyść zarodka, narusza to prawo”. Tworzenie hybryd będzie miało nie tylko poważne konsekwencje moralne, ale i prawne. Taka istota „nie będzie należeć w pełni ani do rasy ludzkiej, ani zwierzęcej, trudno więc określić, czy przysługiwać mu będą podstawowe prawa ludzkie” – piszą hierarchowie USA, przestrzegając przed tak oczywistą degradacją człowieka. Ponadto finansowanie projektu ze środków rządowych jest nielegalne w świetle nowelizacji ustawy Dickeya, która zabrania korzystania z funduszy federalnych do tworzenia embrionu ludzkiego lub niszczenia go w celach"


"Nie od dzisiaj Królestwo Niderlandów uważane jest za jeden z najbardziej „postępowych” krajów świata. Dzieciobójstwo i mordowanie osób starszych oraz chorych uprawiane jest tam od lat. Nikogo nie dziwi również pełna paleta przywilejów dla sodomitów. Holandia idzie jednak o krok dalej i zezwoli na produkcję ludzkich embrionów nie tylko na potrzeby in vitro, ale również „w celach badawczych”. Holenderskie ministerstwo zdrowia zapowiedziało w piątek, 27 maja, że wyda zgodę na hodowlę ludzkich zarodków. Warunki jakie trzeba będzie ku temu spełnić są o wiele łagodniejsze niż wcześniej, gdy embriony wykorzystywano do badań tylko wtedy, gdy nie zostały „użyte” w procedurze zapłodnienia in vitro, a ich rodzice zgodzili się na takie zastosowanie. Teraz embriony będą „produkowane”, a wyjaśnienie takiego postępowania jest typowe - mowa o rozwoju nauki. Resort chce również „dać ludziom szansę na zdrowe dzieci”. Tym samym Holandia potwierdza, że kroczy w stronę totalitarnego społeczeństwa ludzi wyłącznie pięknych, młodych i zdrowych, w którym nie ma miejsca na choroby i cierpienie. Jak na razie hodowla ludzi ograniczona będzie do badania chorób genetycznych, wrodzonych oraz leczenia i zapobiegania bezpłodności. Hodowla zarodka poza organizmem kobiety może trwać maksymalnie 14 dni." Zródłohttp://www.pch24.pl/w-holandii-beda-hodowac-ludzi--ministerstwo-wyrazi-zgode-na-produkcje-zarodkow-do-badan,43561,i.html#ixzz49vwASGug




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz