poniedziałek, 7 lipca 2014

Jakie niezwykłe "przedmioty" zabrał ze sobą Noe ?




Jak wygląda prawdziwy stan wiedzy archeologicznej dotyczący starożytności, oparty na starodawnym przesłaniu duchowym zawartym w Piśmie świętym ? Jakie były losy nieznanych zaginionych ludzkich ras ? Co lub kto doprowadził do ich wyginięcia ? Odpowiedzi na te pytania nie są łatwe, a często niemożliwe. Obecny stan wiedzy pozwala jednak dać nam przedsmak przyszłych niezwykłych odkryć, które zapewne się ukarzą, gdy nowa elita archeologów dokona niecodziennych odkryć setek, a nawet tysięcy miejsc przykrytych ciągle warstwą ziemi. Wiele ze znalezisk jest nadal ukrywanych przez elitę ewolucjonistyczną, a ta kierowana przez siły duchowe nie chce byśmy doszli do prawdy na temat naszej jakże niezwykłej historii. Oto krótki przegląd kilku zagadnień z dziedziny zakazanej archeologii.


Rzadki typ czaszki zwany "Dinaric" został odnaleziony na terenach Jeruzalem, Wysp Brytyjskich i Doliny Ohio. Dinaric byli fizycznie olbrzymim typem ludzi, których wielkie szkielety zostały odnalezione w wielu miejscach Europy. Dinaric byli reprezentantami typu "Baker People", która jest najlepiej znana z konstrukcji Stonehenge.
Jedna z czaszek tej tajemniczej rasy została odnaleziona w Jeruzalem, a to daje asumpt do prawdziwości twierdzeń, o występowaniu biblijnych gigantów na tych terenach, znanych pod nazwą Amotytów. Ludzie typu Dinaric mogli by być także innym typem biblijnych gigantów, nazwanymi Avim, Emmim czy Zamzummims.
Opisy szkieletów tzw. ewolucjonistycznego wieku brązu na terenach Wielkiej Brytanii brzmią w taki sposób: " Rzadka grupa Dinaric charakteryzowała się długością czaszki 184 milimetrami oraz indeksem większym niż 80. Ta szczególna cecha należała do nielicznych znanych jako czaszki Brachycephalic z górnego Paleolitu.  Czaszki z Górnego Paleolitu opisywane są jako surowego wyglądu i o potężnych cechach budowy kośćca, widoczna jest szczególna cecha linii brwi i linii kości potylicznej, obserwować można u nich znaczną głębokość i szerokość kości szczęki"
Jedyną inną znaną grupą etniczną z takim typem czaszki byli "Allegewi" budowniczowie kopców z Doliny Ohio, USA:




Dwa zdjęcia poniżej to kopce z USA, Ohio: 



Czaszki Dinaric są opisywane jako "wysokie z krótką głową" , z wysokim mostem nosowym oraz z widoczną cechą tzw."obcięcia" tylniej części głowy (potylicznej). Widoczny jest także Prognatyzm.
[ Prognatyzm (łac. prognathia) – nadmierne wysunięcie kości trzewioczaszki (żuchwy lub szczęk). U człowieka współczesnego traktowany jako objaw chorobowy. W tzw. "rozwoju ewolucyjnym" człowieka ta cecha stopniowo zanikała (i kolejny raz trzeba napisać o wierzeniach ewolucjonistów, iż przodkowie człowieka mieli cechować się znacznym prognatyzmem - znacznemu wysunięciu ku przodowi podlegać miały kości szczęk i żuchwy.)
Znane postacie z tym układem informacji genetycznej:



Medycyna twierdzi, że schorzenie te występuje także u zwierząt, np. buldogów i bokserów, natomiast Warga habsburska to termin opisujący prognatyzm żuchwy występujący u Habsburgów, (średniowieczny obraz poniżej)


Jest zaburzeniem genetycznym, przy którym dolna warga przerasta w rozmiarze górną, a żuchwa jest często nazbyt rozwinięta. Ważne jest zapamiętanie, iż jest to także czynnik "zaburzenia genetycznego", a jak wiemy genetyka w historii rasy ludzkiej ma ogromne znaczenie i w ocenie wielu niezależnych badaczy jest narzędziem działania Istot innowymiarowych lub pozostałością starożytności, nie wspominając nawet znanej wam historii i powodu dla którego Stwórca zesłał Biblijny Potop.]
Na zdjęciu powyżej widzimy czaszkę Dinaric z terenów dzisiejszych Niemiec, a po prawej to Dinaric z Ohio-USA. Badania części naukowców sugerują, że Dinaric rozprzestrzenili się z Kaukazu do centralnej części Niemiec, a następnie do północnej Francji (poniżej będzie zaprezentowana teoria L.A. Marzuliego) Z Farancji Dinaric mieli udać się także na Wyspy Brytyjskie i tam wznieść 'angielskie" kopce. 
Zdjęcie poniżej to słynny "angielski" kopiec Silbury Hill:



Inna grupa zwana "żeglarzami Dinaric" została odnaleziona na terenach śródziemnomorskich. Istnieją dowody, że Dinaric byli także na terenach Lewantu w czasach Amorytów. (Lewant czyli Azja mniejsza, Turcja i Egipt) Kilka czaszek Dinaric zostało znalezionych w Palestynie i Izraelu, a te na początku uznano za czaszki z Peru ! Pomimo, że czaszki wyglądały identycznie, to z czasem uświadomiono sobie, że te niezwykłe kształty reprezentują odmienny typ ludzi. Jedna z czaszek została odnaleziona w Damaszku, krainie Amorytów i Oga.
Jedna z czaszek Dinaric została odkryta przez profesora Retziusa, który opisał ją w " Proceeding of the Royal Academy of Science, 1902 r.", cytat:


"...powoływanie się na argumenty wzmacniające teorię, że to peruwiańska czaszka przywieziona do Europy jako ciekawostka w czasach królowania Charles'a V, a potem wyrzucona jako śmieć...' Jego wypowiedz pojawiła się w magazynie Muller'a "Archive fur Anatome" Pózniejsza opinia dobrze poinformowanego podróżnika była jednakże całkiem przeciwna, w wyniku odkrycia w miejscowości Atzgerdorf koło Wiednia kolejnej podobnej czaszki. W ostatnich czasach inne okazy wyszły na światło dzienne w miejscowości Vollage, St. Roman w Alpach Sabaudzkich oraz w Dolinie Doub koło Mandense. Doktor Fitzinger przebadał ten temat bardziej dokładnie i starannie niż każdy inny badacz tego tematu. W jego artykule "Transactions of the Imperial Academy of Vienna" napisał, że '...ten zwyczaj był miejscowym i przynależał do regionu Scytów w okolicy Moetian Moor, a przeważał na Kaukazie oraz wzdłuż wybrzeży Morza Czarnego, Kaspijskiego wraz z Bosforem...' Jedna z tych "zdeformowanych" czaszek została odkryta w 1856 roku przez J. Hudsona Barclay'a w olbrzymiej jaskini koło Damaszku, w tzw. Wrotach Jeruzalem, czaszka była niezwykle wielkich rozmiarów jednak w sporej części zgnita, inna dobrze zachowana czaszka została przywieziona do USA i zabezpieczona, znajduje się ona w magazynie Akademii Nauk Naturalnych w Pensylvanii..."
(zródło z którego korzystałem w tym momencie było dziurawe jak ser szwajcarski)


Ocenia się, że kultura Paracas pochodzi z okresu mnie więcej 1000 lat p.n.e do około roku 200 n.e., część badaczy sugeruje, że przybyły te ludy z terenów północnych mogąc mieć coś wspólnego z Olmekami. Badacze wskazują na duże podobieństwo cech fizycznych do budowniczych Kopca z Doliny Ohio, stan ten znajduje się na terenie północnym USA, na granicy z Kanadą.
Poniższa czaszka z częściowo utrzymaną tkanką wskazuje według części badaczy na podobne cechy do posągów z Wyspy Wielkanocnej, choć osobiście nie wiem na jakiej podstawie ci ludzie to twierdzą, to możliwe iż wiedzą i widzieli coś więcej niż się nam pokazuje.





Poniżej czaszka z Peru posiadająca potężną szczękę:

Materiału archeologicznego odkrytego i tego ciągle zakopanego jest straszliwie duża ilość ! Wiele terenów wciąż czeka na dokładne przebadanie. W ostatnich dniach PAP informuje, że polscy archeologowie z Wrocławia odkryli ponad 150 grobów na Pustyni Atacama należących do starożytnej nieznanej wcześniej kultury "Peru" (wiadomość z 1 lipca 2014 r.)
Poniżej zdjęcie odkrycia Polaków:




Mumie z Parakas często są zawinięte w materiały, które należy uznać jako tkaniny wysokiej jakości ! Dodatkowo część naukowców twierdzi, że tkaniny te zawierają na swojej powierzchni wiadomości w języku podobnym lub wręcz Hetyckim. Hetyci zamieszkiwali starożytny Lewant.
Na stronach 308-323 książki napisanej przez Thomas'a Ashe pt.:  "Travels in America" opisuje on inspekcje jakich dokonał w jednym z wielu kopców "starożytnych Indian" znajdowanych wtedy na słabo zaludnionych terenach Doliny Ohio. Opis zawiera bardzo szczegółowe dane dotyczące jak on i jego pomocnik odwiedzili starożytny kopiec koło rzeki Muskingum. Odkrywcy wspięli się na wierzchołek, odsunęli głaz zabezpieczający starożytne wejście szczytu jednego z tych kopców i opuścili się w specjalnym szybie do środka. Ashe miał odkryć starożytne artefakty wraz ze starożytnym pismem, wzmiankuje w swojej książce, że przedkolumbijscy mieszkańcy Ameryki północnej mieli zwyczaj wybierać na swojego przywódcę "giganta", człowieka o wielkiej posturze.
Zdjęcie poniżej to starożytne kopcez Minesoty:



W tym momencie należy przytoczyć teorię, którą zaproponował znany wam badacz tajemnic ludzkości L.A. Marzulli. W jego słynnej książce pt.: "Na tropie Nefilim"


Marzulli opisuje znaleziska z obu Ameryk, które mogą uprawdapadabniać jego poglądy, o tym że ludy lub ich część zwane w Biblii "gigantami" zmuszone zostały do ucieczki z terenów Kanaanu przez nadchodzących Izraelitów wspieranych tajemniczą potęgą Arki Przymierza oraz mocą Boga Jehowa (JHWH). Nie jest niczym nadzwyczajnym takie twierdzenie, gdyż znają już państwo historię przedstawioną w "Prawdziwym władcy pierścieni" (Prawdziwy władca pierścieni znajduje się tu:

Stwórca rozkazał pozbyć się wszystkich plemion wraz z gigantami w ramach kary za demoniczne mieszanie DNA z "Czuwającymi Nieba" Wszystko miało zostać dosłownie spalone. Tzw. "mordy Boga Izraela", o których się opowiada na różnych forach są powodowane nieznajomością realiów tamtego niezwykłego świata ! Surowość Boga jest jak najbardziej uzasadniona. Zanieczyszczenie genetyczne, które zaczęło się plenić na tych terenach, miało zostać wytrzebione przez ludy (określane jako jeden)wyszłe z terenów Egiptu.
Trzeba wspomnieć o niezwykle istotnym elemencie układanki "pozbywania się" ludów Kanaanu. Tereny te były zamieszkiwane przez społeczeństwa hybrydalne. W tamtych czasach oraz na tamtych terenach prostytucja sakralna była czymś co dziś nazwali byśmy "poprawną postawą europejczyka". Prostytucja sakralna jest związana z kultem bóstw (Czuwających Nieba i tym podobnych ukazujących się pod różnymi postaciami !) miłości, płodności i macierzyństwa. Traktowano ją jako magiczne łączenie się z żywą przyrodą w celu wzmocnienia jej sił witalnych. W starożytnych kultach religijnych obrządki odtwarzały dzieła boskie, które służyły za przykład dzieł doskonałych. Kulty bogini-kochanki, obecne we wszystkich społecznościach antycznych, posiadały pewien wspólny, istotny element: zbliżenie seksualne mężczyzn ze świętymi (poddanymi bóstwom) prostytutkami, kobietami (lub mężczyznami, zwykle wykastrowanymi) będącymi na służbie bogini. Te zbliżenia miały na celu odnowienie mocy płodnej wiernych, a moc ta miała rozszerzyć swe pozytywne działanie na płodność ziem i zwierząt domowych. Dziś jeszcze spotkać można kobiety, żyjące w miejscach skupiających duchowe córki świętego, oddające się prostytucji sakralnej. Czasem nawet wszystkie kobiety z danego plemienia uprawiają tę właśnie działalność, która dziś wygląda przede wszystkim jako pozostałość po obrządkach inicjacji seksualnej. W tym miejscu musimy przypomnieć znaczenie słowa Demon. Demon to istoty występujące w wielu wierzeniach ludowych, mitologiachi religiach które zajmują pozycję pośrednią między bogami a ludźmi, między sferą ziemsko-ludzką, materialną, a sferą boską, czysto duchową; istoty o cechach na wpół ludzkich, na wpół boskich; najczęściej są to nieprzyjazne człowiekowi duchy, związane pierwotnie z pojęciem nieczystości sakralnej. Podkreślmy jeszcze raz ostatnie zdanie o związku z pierwotnym pojęciem nieczystości sakralnej !
Ludy Izraela przybyłe na tereny gigantów czyli hybryd, nieustannie były zagrożone kultem obcych bogów, który w cywilizacji Wschodu wiązał się najczęściej z przyzywaniem duchów i sił natury, witalizmem oraz prostytucją sakralną. Oczyszczenie kultury Izraela z obcych kultów było mechanizmem, który łączył się np. z walką z wszelkimi przejawami magii.
Magię w języku hebrajskim określano słowem hartom – ten, który kreśli koła, co odnosi się do astrologa.


 Hartom wywodzi się od słowa heret, które oznacza pisarza. Przeważnie wymienia się je w związku ze słowem hakamim (mędrcy) oraz mekaship (ci, którzy szepcą i wypowiadają zaklęcia). Kashap przeważnie tłumaczy się jako czarnoksiężnik.

    Księga Daniela mówi, że demoniczny książę, któremu podlegała Persja, miał taką moc na swym terenie, że opóźnił odpowiedź na modlitwę Daniela o trzy tygodnie. Przemogła go dopiero interwencja archanioła Michała, która nastąpiła w rezultacie postu Daniela (Dn. 10).
Pokazuje to, że terytorialne zwierzchności dysponują ogromną mocą. Pokazuje też, że modlitwa i post mogą skutecznie wiązać ich działalność.
Biblia wspomina o kilku miejscach poświęconych kananejskiemu bożkowi Baalowi np. Baal-Peor, Baal-Gad, Baal-Hermon. Ich etymologia wskazuje, że Baal był uważany za pana tych miejsc. Wierzono, że od niego zależy obfitość zbiorów i pomyślność. Ludzie starali się pozyskać jego przychylność ofiarami i rytuałami.
Biblia, oprócz Baala (Lb. 22:41) wymienia z imienia między innymi takie zwierzchności jak: Dagon (Sdz. 16:23), Moloch (Kpł. 20:2), Królowa Niebios (Jer. 44:17-25; Dz. 19:27-35). Niektóre posiadały ogromny wpływ nad dużymi terytoriami przez długie okresy czasu.
Trudno rozumieć Biblię nie wiedząc nic o tych duchowych zwierzchnościach. Bóg ukazany jest w Starym Testamencie jako zazdrosny o ludzi, którzy czcili te bożki, nazywając to duchowym "nierządem" (Sdz. 8:33; 1Krl. 15:12; Ez. 20:30), ale nie kwestionując ich istnienia. Biblia traktuje je jako żywe istoty, a nie jedynie archetypy czy symbole zła.
Starożytni byli pragmatykami. Składali ofiary bożkom, bo wiedzieli, że przez to wpływają na sferę niewidzialną, a przez nią na swoją rzeczywistość. O skuteczności tych ofiar świadczy rezultat pewnej wojny Izraela z Moabem.
"Król Moabu zobaczył, że musi w tej walce ulec, zebrał wokół siebie siedmiuset mężów zdatnych jeszcze do boju, aby przedostać się do króla Edomu, lecz nie zdołali. Wtedy wziął swego syna pierworodnego, który miał objąć po nim panowanie, i złożył go na całopalenie na murze. Wskutek tego powstało wielkie wzburzenie przeciwko Izraelitom, tak iż musieli od niego odstąpić i powrócić do swojej ziemi." (2Krl. 3:26-27).
Izraelici zdecydowanie przeważali w boju, dopóki król Moabu nie ofiarował Kemoszowi, bożkowi tego państwa, swego syna, a zarazem następcy tronu. Ta ofiara tak wzmocniła supremację Kemosza na tym terenie, że wojska izraelskie musiały umykać.
Podobnie postąpiono w Jerychu, aby złamać klątwę Jozuego (Joz. 6:26; 1Krl. 16:34). Ofiary składane bożkom były ofiarami składanymi demonom (1Kor. 10:20). W zamian za oddawanie im czci udzielały swego patronatu. W ten sposób powstawały pakty z bóstwami, za którymi kryły się demoniczne zwierzchności.    Do najpotężniejszych należały ofiary krwawe. Im ofiarowane zwierzę było bliższe człowiekowi, tym więcej niosło duchowej mocy; najwięcej zaś ludzka ofiara, szczególnie z pierworodnego, a jeszcze więcej z następcy tronu.
Bóg oczywiście nie pozwalał na ofiary z ludzi. On sam jednak poniósł w Synu największą ofiarę (J. 3:16). Wyzwoliła ona tyle mocy, że każdy, kto ją przyjmie, otrzyma zbawienie i moc, by przeciwstawić się diabłu i grzechowi.
Duchowe praktyki ludzi, pozwalają Bogu lub Szatanowi wywierać wpływ na ich życie i na losy obszaru, który zamieszkują. Rytuały i ofiary składane istotom innym niż Jezus Chrystus umacniają autorytet królestwa ciemności. Natomiast modlitwa, post, składanie siebie w ofierze Bogu rozszerza panowanie Jezusa Chrystusa.
Okultyzm i większość religii obfituje w ofiary, przysięgi i rytuały. Ich zadaniem jest wiązać człowieka z duchowymi mocami, przydając mocy królestwu ciemności (słowo "religia" pochodzi z łacińskiego religere - "wiązać"). Wszystkie religie, poza biblijnym chrześcijaństwem, opierają się na słowie ZRÓB, będąc pasmem aktów, które rzekomo prowadzą do zbawienia, a faktycznie wiążą z duchami fałszywej religijności. Biblijne chrześcijaństwo sprowadza się do osoby Chrystusa i opiera się na słowie ZROBIONE, gdyż Bóg w Jezusie uczynił na Golgocie wszystko, co do naszego zbawienia jest potrzebne. Możemy tylko przyjąć lub odrzucić ten dar.
W pierwszych wiekach większość pogan pozyskana została dla chrześcijaństwa za sprawą uzdrowień i egzorcyzmów dokonywanych potęgą większą, niż moc znanych im bożków (Dz. 2:22). W Dziejach Apostolskich często czytamy o konfrontacjach z siłami ciemności. W Samarii, gdzie działał Filip, Piotr i Jan, "duchy nieczyste wychodziły z wielkim krzykiem z wielu, którzy je mieli, wielu też sparaliżowanych i ułomnych zostało uzdrowionych" (Dz. 8:7). Na Cyprze Paweł zwrócił się przeciwko Elymasowi, w którym działał demon czarnoksięstwa (Dz.13:11). W Filippi skonfrontował ducha wróżbiarstwa - Pytona (Dz. 16:18).
Doświadczenia Pawła na Cyprze, w Filippi, Atenach i Koryncie przygotowały go do duchowego boju w Efezie. W liście do Koryntian napisał, że w Efezie walczył z bestiami, nie na sposób ludzki (1Kor. 15:32). Mówiąc o bestiach, nie mógł mieć na myśli zwierząt, skoro nie chodziło o walkę "na sposób ludzki". Użył metafory dla duchowego boju, jaki stoczył w Efezie.
Nie jest przypadkiem, że właśnie w Liście do Efezjan, apostoł Paweł podkreśla, że "bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności" (Ef.6:12). Paweł musiał je tam mocno związać, bo potem przez całe dwa lata zbierał w Efezie żniwo, tak było obfite. Biblia mówi:
"I działo się to przez dwa lata, tak że wszyscy mieszkańcy Azji, Żydzi i Grecy, mogli usłyszeć Słowo Pańskie. Niezwykłe też cuda czynił Bóg przez ręce Pawła." (Dz. 19:10-11).
Batalia o okolice Efezu nie została zakończona, gdy powstał tam kościół. Efez był duchową bramą na Azję Mniejszą, a nad tym obszarem dominowała Diana Efeska - duch zwany też "Królową Niebios", "Królową Wszechświata", "Zbawicielką", "Gwiazdą Zaranną", "Madonną" i "Dziewicą".
Poświęcona jej świątynia była jedną z najpiękniejszych budowli starożytności. Zaliczano ją do siedmiu cudów świata. Wspierało ją 127 kolumn, 27 m wysokich. Każda z nich była darem innego króla. Ilustruje to, jak wielki był zasięg kultu Królowej Niebios w starożytności.
W świątyni znajdował się posąg Diany. Jego repliki wyrabiano w Efezie i sprzedawano w ogromnych ilościach licznym pielgrzymom. Był to tak kwitnący biznes, że gdy apostoł Paweł próbował odwieść mieszkańców Efezu od kultu Królowej Niebios, spotkał się z protestem ze strony tych, którzy czerpali stąd korzyści (Dz. 19:23-28).
Posąg ten, jak wierzyli starożytni, spadł z nieba. Co ciekawe, Jezus powiedział o Szatanie: "Widziałem, jak szatan, niby błyskawica, spadł z nieba" (Łk. 10:31). Apokalipsa opisuje jego upadek podobnymi słowami: "I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię" (Ap.12:9).
Szatana reprezentuje w literaturze okultystycznej Wenus, bo imię Lucyfer znaczy "gwiazda zaranna" (czyli Wenus). W językach semickich brzmiało ono "Asztar", " Isztar", " Asztarte". Intrygujące jest to, że w naszych czasach "Asztar" znany jest zwolennikom UFO jako przywódca flotylli "statków kosmicznych", który utrzymuje kontakt z niektórymi mediami za pośrednictwem transkomunikacji. Sugeruje to, że coraz liczniejsze objawienia UFO mają to samo starożytne źródło.
Apostoł Paweł osłabił wpływ Królowej Niebios w Azji Mniejszej, ale czas bezpośredniej konfrontacji z tą demoniczną zwierzchnością nadszedł dopiero później. Profesor Ramsay MacMullen z Yale University cytuje w swej książce Christianizing the Roman Empire, A.D. 100-400, wczesnochrześcijańskie dokumenty, które sprawozdają, że apostoł Jan na polecenie Ducha Świętego wszedł do wnętrza świątyni Diany, aby w imieniu Chrystusa powalić rezydującą tam moc.  Boże, na imię którego umyka każdy bożek, demon i nieczysta moc: niech demon tego miejsca ucieknie na twoje imię - głośno modlił się w świątyni apostoł Jan.
Kiedy wypowiedział te słowa, ołtarz Diany rozpadł się na wiele kawałków, a połowa świątyni runęła. Efezjanie byli pod takim wrażeniem, że jedni upadli, inni uciekli, a większość oddała chwałę prawdziwemu Bogu, krzycząc, że poza Nim nie ma innego.
Demony, które kryły się za starożytnymi bóstwami nie zniknęły z powierzchni ziemi wraz z czczącymi je narodami. Jak napisał Salomon "To, co było, znowu będzie, a co się stało, znowu się stanie: nie ma niczego nowego pod słońcem" ( Koh.1:9).
 Demoniczne zwierzchności mogą wpływać na jakość życia ludzi na poddanym sobie terenie. Potrafią ściągać choroby i ułomności (Łk. 13:16; Hi. 2:7), katastrofy naturalne (Hi.1: 16; Mt. 8:23-26), zaślepiać ludzi na Ewangelię (1Kor. 4:4; Ef. 2:2), manipulować przywódcami państwa (1Kor.2:8), ludźmi wierzącymi (Mt. 16:22-23; (1Krn. 21:1; 2Tm. 2:26), przeszkodzać w odpowiedzi na modlitwy (Dn. 10:12-13).

Poddając siebie i naród demonicznym zwierzchnościom, aby uchronić się przed nieszczęściami, jak to czynili poganie, ludzie tylko na pozór poprawiają swój los. Faktycznie, zdając się na ich łaskę i niełaskę, tracą protekcję i błogosławieństwo Boże, co tylko pogłębia niewolę.  

Kiedy na Ziemie Azteków przybyli Hiszpanie, Aztekowie nie chcieli przyjąć wiary w Jezusa Chrystusa i Boga. Dopiero nauki o Matce Bożej sprawiły, że zaczęły się tutaj pierwsze cuda. 9 grudnia 1531 roku ochrzczonemu Indianinowi św. Juan Diego Cuauhtlatoatzin ukazała się Maryja, prosząc go o przekazanie biskupowi Juanowi de Zumárraga jej życzenia, aby w miejscu objawienia wybudowano kaplicę ku jej czci. Matka Boża objawiająca się ubogiemu Juan Diego, przyczyniła się do masowej chrystianizacji Ameryki Łacińskiej, która dokonała się w ciągu zaledwie kilku lat. Tym samym Aztekowie zaprzestali składania ofiar z ludzi, za przyczyną Dziewicy z Guadalupe – „Depczącej Kamiennego Węża”  Największym cudem Maryi była pokojowa chrystianizacja meksykańskich Indian. Czas Jej objawień był bardzo trudnym okresem ewangelizacji tych terenów. Pierwsze nawrócenia Azteków nastąpiły około 1524 roku. Ochrzczeni stanowili jednak bardzo małą i nie liczącą się grupę. Do czasu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć Słońcu i różnym bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci pierzastego węża. Wierzyli, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Według relacji Maryja miała poprosić Juana Diego w jego ojczystym języku nahuatl, aby nazwać Jej wizerunek "święta Maryja z Guadalupe".
Przypuszcza się, że "Guadalupe" jest przekręconym przez Hiszpanów słowem "Coatlallope", które w Náhuatl znaczy "Ta, która depcze głowę węża".

Gdy rozeszła się wieść o objawieniach, o niezwykłym obrazie i o tym, że Matka Boża zdeptała głowę węża, Indianie zrozumieli, że pokonała Ona straszliwego boga Quetzalcoatla. Pokorna młoda Niewiasta przynosi w swoim łonie Boga, który stał się człowiekiem, Zbawicielem całego świata. Pod wpływem objawień oraz wymowy obrazu Aztekowie masowo zaczęli przyjmować chrześcijaństwo. W ciągu zaledwie sześciu lat po objawieniach aż osiem milionów Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej. Część chrześcijan okreslanych jako protestanci stara się przekonać ludzi, że Matka Boska jest starożytną Artemidą lub 
"Asztar", " Isztar" czy " Asztarte", jednak ilość cudów i uzdrowień jakie się dokonują za jej pośrednictwem stawia te twierdzenia pod znakiem zapytania. 

Przesłanie Matki Bożej z Guadalupe, Patronki i Obrończyni życia poczętego jest także apelem nieba skierowanym do wszystkich narodów na całym świecie, co stoi w sprzeczności z pogańskimi kultami demonicznymi wymagającymi by składano w ofierze małe dzieci. Jesteśmy dziś świadkami przerażającego paradoksu: kiedy w XVI w. Maryja z Guadalupe położyła kres krwawym ofiarom z życia ludzkiego wśród Azteków, to w dzisiejszym świecie, nawet w narodach chrześcijańskich powraca się i praktykuje pogańskie obyczaje pozbawiania życia najsłabszych i najbardziej bezbronnych istot ludzkich przez zbrodnie aborcji, a nieuleczalnie chorych i starców przez eutanazję.

Miejsce dawnych bożków pogańskich u Azteków zajmują dziś nowe, neopogańskie idole: konsumpcja, hedonizm, wygodnictwo, egoizm, itp., które pławią się we krwi milionów niewinnych istot ludzkich w imię złudnych obietnic fikcyjnego szczęścia. W istocie rzeczy jednak jest to zmasowany atak na życie, które swój początek i źródło ma w Bogu. Jako dar Boży i wartość najświętsza jest ono chronione i obwarowane piątym przykazaniem Bożym: Nie zabijaj! Dlatego zbrodnie te są wymierzone wprost w Boga i wołają o pomstę do nieba.


Sprawa jak wyznawać Boga Izraela oraz Chrystusa, Jego Syna jest zawarta w Biblii i tego powinniśmy się trzymać, dlatego decyzja należy do państwa. Każdy powinien kierować się Duchem Świętym, który prowadzi nas do PRAWDY, a został nam przysłany byśmy się nie zagubili, i Go powinniśmy szukać najbardziej !

Kwestia Boga Izraela i Wiary w Niego jest sprawą bardzo tajemniczą ! Coś się musiało stać, coś bardzo niezwykłego, że Mojżesz wyprowadził ludy zamieszkujące tereny starożytnego Egiptu !

"A Pan usposobił Egipcjan życzliwie do ludu. Także ów maż, Mojżesz, byl bardzo poważany w ziemi
egipskiej, zarówno u dworzan faraona jaki u ludu." (Exodus 11:3) "Tej nocy przejdę przez ziemię egipska i zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej, od człowieka do bydła, i dokonam sadów nad wszystkimi bogami Egiptu: Ja, Jahweh." (Exodus 12:12) "Słyszeliśmy bowiem, że Jahweh wysuszył przed wami wodę Morza Czerwonego, gdy wychodziliście z Egiptu, i co uczyniliście obu królom amorejskim po tamtej stronie Jordanu, Sychonowi i Ogowi, których obłożyliście klątwą na zagładę. A gdy to usłyszeliśmy, zwątpiło serce nasze i wszystkim zabrakło wobec was odwagi, gdyż Jahweh, Bóg wasz, jest Bogiem w górze na niebie i w dole na ziemi." (Jozuego2:10-ll)

 Egipcjanie musieli być pod wrażeniem mocy i potęgi Boga Hebrajczyków. Świat nigdy przedtem ani też nigdy potem nie oglądał tak potężnych cudów, które wywróciły do góry nogami poglądy religijne wszystkich ówczesnych ludzi. Bóg Izraelitów napełnił lękiem i podziwem serca Egipcjan. Wszyscy ich bogowie zostali przez niego pokonani. Byłoby rzeczą normalną gdyby Egipcjanie
zaczęli Go teraz czcić. Czy zachowały się jednak ślady takiej reformy religijnej, która rozpoczęła się po śmierci Amenhotepa 11 - faraona exodusu? Bardzo łatwo jest to sprawdzić - wiedzieć nieco
więcej na temat Boga Hebrajczyków. Izraelici mówili najczęściej o swym Bogu 'Elohim' (Bogowie + czasownik w liczbie pojedynczej przy opisie Jego dzieł). Było też słowo 'Adon' znaczące tyle co 'Pan'. Tym terminem Hebrajczycy opisywali często swego Boga, choć zazwyczaj używali dobitniejszej formy - 'Adonai'. 'Adon' w odniesieniu do Boga jest użyty w Biblii kilkakrotnie: Adon Jahweh (Pan Jahweh) w księdze Exodus 23:17 i 34:23, Adon Adonim (Pan panów) w księdze Powtórzonego Prawa 10:17 oraz w zwrocie 'Pan całej ziemi' z Jozuego 3:11.13. Imię własne Boga 'Jahweh' wróciło do powszechnego użytku dopiero w czasach Mojżesza. Bóg ten był 'dziwnym' bogiem dla ówczesnych ludzi. Nie tolerował on żadnych konkurentów. Wszystkie narody i plemiona miały wielu bogów i monoteistyczne wierzenia Izraelitów były
absolutnym ewenementem w starożytnym świecie. Co prawda Hebrajczycy często przystawali do obcych bogów, tak w Egipcie jak i po wejściu do ziemi obiecanej, ale nie byli to ich bogowie. Co jakiś czas pojawiał się prorok, który nawracał izraelski naród do ich jedynego Boga - Jahweh Elohim Adonai Tsewaot- Boga Istniejącego, Pana Anielskich Wojsk. Jak to stwierdził Vandenberg, za 'panowania Totmesa IV obudziły się pierwsze wątpliwości dotyczące egipskich bogów' (Vandenberg 1982:61). Z tego też okresu pochodzą pierwsze wzmianki o kulcie boga Atona. Słowem 'Aton' Egipcjanie określali tarczę słoneczną w sensie czysto fizycznym. W jednej z inskrypcji z czasów XII dynastii (kiedy to Izraelici zstąpili do Egiptu)
czytamy już: 'wstąpił na niebo i zjednoczył się z Atonem, ciałem boga, który go stworzył'. Podobne sformułowanie znajdziemy w grobie Jneni w Tebach w odniesieniu do Amenhotepa I. Nie ma jednak żadnych śladów potwierdzających kult Atona z czasów poprzedzających okres rządów Totmesa IV. Można by jednak przypuszczać, że słowo to było czasami używane podobnie co semickie 'Adon'. Na jednej ze stel na Synaju Totmes III kazał napisać o sobie: 'Król królów, władca władców, Aton wszystkich krain' (Vandenberg 1982:179). Po śmierci Amenhotepa II wszystko nagle się zmieniło. Aton, tarcza słoneczna, został dołączony do reszty egipskich bóstw. Wzmianki o Atonie jako bogu stają się coraz liczniejsze za
Amenhotepa III i kult ten staje się coraz bardziej popularny w kraju faraonów. Nie trzeba chyba mówić o tym, że egipskie słowo 'Aton' jest tym najbardziej zbliżonym do hebrajskiego terminu 'Adon'. Ale podobne brzmienie (no i związek z boskością) nie jest jedynym ogniwem łączącym oba kulty. Dotychczas Egipcjanie przedstawiali swych bogów pod postacią ludzi o zwierzęcych głowach. Bóg, którego nie można było zobrazować ani jako człowieka ani zwierzęcia był czymś niespotykanym w starożytnym Egipcie. Bóg Hebrajczyków także nie pozwolił, by przedstawiano go jako człowieka lub zwierzę (2-gie z 10-ciu głównych przykazań - Exodus 20:4-6, zob. też 5 Mojżeszowa 4:12-20). Co prawda nie mógł być też wyobrażany jako słońce, ale było to zapewne jedyne skojarzenie, które trafiało do umysłów Egipcjan, gdy myśleli o Bogu
Hebrajczyków. Izraelici nie tylko nazywali Go 'Adon' co żywo przypominało egipskie słowo na określenie słońca - 'Aton', ale też objawiał się On pośród nich w podobieństwie ognia rozświecającego ich drogę (Exodus 13:21-22). Nic więc dziwnego, że Egipcjanie wprowadzili Boga Hebrajczyków do kanonu swych bóstw jako Atona, który daje światło wszystkim ludziom. Kult Ątona wprowadzony za Totmesa IV przybierał na sile pod rządami Amenhotepa . Ale w pierwszych latach panowania Amenhotepa IV stało się coś niezwykłego. Kiedy młody faraon usłyszał o tym, że Habiru (identyfikowani z Hebrajczykami) wkroczyli do Palestyny i zdobywają miasta jedno za drugim nie wysłał królom kananejskim pomocy militarnej, o którą usilnie prosili. Król Egiptu dobrze wiedział czym może się skończyć walka z Hebrajczykami. Zamiast więc bronić ziem swych lenników w Kanaanie Amenhotep IV, w 5-tym roku panowania, zmienił swoje imię na Echnaton i ustanowił monoteistyczny kult Ątona jako oficjalną religię Egiptu. W 6-tym roku postanowił przenieść swą stolicę z Teb w miejsce dzisiejszego El-Amarna. Tam też
zbudował miasto Achetaton, w którym mieszkał od 7-ego roku swych rządów wraz z Nefertete. Z biegiem czasu Amenhotep IV Echnaton przestał tolerować wszelkie bóstwa swych przodków i nakazał zamykanie świątyń i niszczenie podobizn wszystkich bogów poza samym Ątonem . Zaprzestano kultu zmarłych. Reforma religijna objęła teraz cały kraj. Chociaż ok. 4 lata po wymazano z historii Egiptu to jednak przez kilkanaście lat kraj ten był jedynym starożytnym państwem (poza późniejszym Izraelem), w którym panowała religia monoteistyczna. Za Echnatona wyłoniły się kolejne podobieństwa pomiędzy egipskim Aton'em a hebrajskim Adon'em. Vandenberg pisał: 'Mon, który sprawia, że wykluwa się ze skorupki pisklę i że kwitną wszystkie drzewa i rośliny, w żadnym wypadku nie jest tarczą słoneczną w sensie czysto materialnym, lecz istotnie "silą, która się za nią kryje". [...] Godna uwagi wydaje się również miłość i dobroć, z jaką Aton - bez względu na rasę - odnosi się nawet do Syryjczykowi Nubijczyków. Trudno nie zauważyć tutaj podobieństwa do 104 psalmu Starego Testamentu' (Vandenberg 1982:180-182). 'Wielki hymn do Atona' w grobie [pi jasno stwierdza, że Echnaton uznawał Ątona za jedynego Boga, który sam wszystko stworzył, troszczy się o mieszkańców ziemi i sprawuje pełną kontrolę nad wszystkim co ma tu miejsce. Choć kult Jedynego Boga, który wyrażałby się pod postacią słońca był nie do zaakceptowania przez Izraelitów, to w obliczu przedstawionych tu faktów trzeba być uprzedzonym do Biblii, by twierdzić, że wierzenia Hebrajczyków nie wpłynęły na reformę religijną przeprowadzoną przez Amenhotepa IV. Monoteistyczny kult Ątona jest do dziś wielką zagadką dla egiptologów, mimo to wielu z nich jest gotowych uchwycić się każdej teorii, byleby tylko nie kojarzyć tych wydarzeń z Pismem Świętym. Jednak w tym samym czasie kiedy Echnaton zdecydował się na to, by uczynić Ątona jedynym bogiem Egiptu w sąsiedniej Palestynie działo się coś strasznego: Habiru zaatakowali miasta Kananejczyków i nikt nie był w stanie ich pokonać. Kim byli owi straszni i niepokonani Hapiru? - Wystarczy zajrzeć do biblijnych ksiąg: Jozuego i Sędziów.




Wróćmy do tematu głównego, czyli przebiegu wydarzeń ucieczki nieznanych ras z terenów Kanaanu.

Wspomniany L.A. Marzulli przeprowadza w swojej książce dochodzenie w sprawie scenariusza, mówiącego o ucieczce sporej część gigantów(hybryd) z terenów Kanaanu, przedostają się oni do Europy, a następnie wysyłają grupę, bądz sami emigrują poprzez morze do Ameryki. Są wyznawcami starożytnego węża (Wężom mitycznym nie przysługuje wyłącznie „czysta" forma, są również obrazowane jako stwory hybrydyczne. Tak przedstawiani są nagowie. Na sumeryjskich i akadyjskich tabliczkach takich postaci jest doprawdy sporo. Nieobce są Grecji.) 



Poniżej rycina tajnej organizacji węża, kusiciela Eway



Wyznawcy "betonowej historii ewolucjonistów" na pewno się oburzą na takie twierdzenia, lecz dowodów archeologicznych, że starożytni przemierzali w pradawnych czasach morza jest naprawdę sporo i w mojej ocenie sprawa ta nie podlega dyskusji. Marzulli wskazuje na podobieństwo występowania starożytnych kopców z USA do tych przypisanych przez starożytnych do Biblijnych gigantów, a występujących na terenach Europy, czy Lawantu.

Oczywiście nawet jeżeli teoria L.A. Marzuliego ma podstawy, by uznać ją za wielce prawdopodobną, to nie wiemy o wielu innych wydarzeniach z bardzo dalekiej przeszłości, które mogą się zazębiać z opisem tego badacza. Jego praca dostarczyła jednak niezwykle ciekawych wyników badań DNA wielkich czaszek z terenów Peru, gdzie wstępnie genetycy ustalili na podstawie próbek kośćca, że ludzie ci mieli całkiem inną strukturę genomu, w badaniach tych mowa jest o nieznanej rasie, uznając ją za "obcą" względem standardu Homo sapiens sapiens.

Nie jest jasne, czy Nefilim zostali unicestwieni podczas potopu, Księga Mądrości Syracha zawiera wzmiankę o tym, że zbuntowani olbrzymi zostali ukarani: "... Nie przepuścił [Pan] starodawnym olbrzymom, którzy się zbuntowali ufni w swą siłę..."
Natomiast Księga Liczb podaje, że w Kanaanie żyli potomkowie olbrzymów. Po wyjściu z Egiptu Hebrajczycy dotarli do Kanaanu. Do miasta Hebron zostali wysłani zwiadowcy. Po powrocie z misji do obozu Hebrajczyków na pustyni, szpiedzy donieśli, że widzieli w kraju olbrzymów: "... Widzieliśmy tam nawet olbrzymów - Anakici pochodzą od olbrzymów – a w porównaniu z nimi wydaliśmy się sobie jak szarańcza i takimi byliśmy w ich oczach..."



O olbrzymach wspomina też kilka innych fragmentów Biblii, jednak użyte jest tam słowo refaim. Nefilim, czyli upadli, nosili także inne imiona plemienne: Enim (potworności), Refa'im (osłabiający), Gibborim (wielcy bohaterowie), Zamzummim (dokonujący wyczynów), Anakim (o długich szyjach, vel noszący naszyjniki), Awwim (niszczyciele vel węże). Według legend hebrajskich nefilim Arba założył miasto Hebron, nazywane także Kiriat-Arba, "miastem czterech" na pamiątkę czterech szczepów, którym dał początek Arba. Przez Moabitów olbrzymi byli nazywani Emim (postrachy), przez Ammonitów Zumzummim lub Zuzim (krzątający się), przez Gileadytów nazwani byli Refaim (osłabiający). W mitologii ugaryckiej występowali pod postacią upiorów. Inne starożytne zródła podają, że Dwaj synowie upadłego anioła (grigori) Simchaziego, Hamija i Haja, mieli prorocze sny, iż wkrótce na Ziemię zostanie zesłany potop. Gdy już nastąpił, jeden z gigantów, Og, król Baszanu, uratował swoje życie, bowiem uprosił Noego o wpuszczenie go do Arki.

(Mumia dziecka odnaleziona na terenach opisanych poniżej)


Tereny Ameryki południowej ciągle skrywają wielkie tajemnice. W północnej części Andów, na obszarze nazwanym Chachapoyas odnaleziono osadę nieznanej cywilizacji, której ludzie mieli niebieski kolor oczu i blond włosy ! National Geographic ujawnił, że królewski grobowiec starszy niż cywilizacja Inków został odkryty w Peru.


 Znalezisko zawiera mumię kobiety i inne skarby, jednak badacze z wyżej wspomnianej organizacji podkreślają, że znalezisko przypisywane cywilizacji "Wari" było całkowicie nietknięte. Opis zawiera w większości szkielety kobiet wraz z bogato zaopatrzonym grobowcem wskazującym na pochowaną tam królewską elitę.






Pedro Pizarro hiszpański konkwistador zapytał Indian kto to byli białoskórzy i czerwonowłosi ? Indianie Inka odpowiedzieli, że to byli ostatni potomkowie Virakoczy. Powiedzieli, że lud Virakoczy był boską rasą białych ludzi posiadających brody. Byli tacy sami jak Hiszpanie, a ci zostali nazwani przez Indian Virakoczą gdy ujrzeli konkwistadorów przybywających do inkaskiego imperium. Inkowie myśleli, że oni są Virakoczą przybyłą poprzez Pacyfik. 


Według głównej inkaskiej legendy, przed pierwszymi ludzmi Inka, bóg-słońce, Con-Ticci Virakocza wypłynął z terenów dzisiejszego Peru przez Pacyfik wziąwszy ze sobą wszystkie jego "przedmioty" Biały człowiek porzucił jego piramidy oraz posągi i zniknął z jego przywódcą. Imię Virakocza mające znaczyć "morska piana" lub "Człowiek z Morskiej Piany" zostało nadane przez Inków dlatego, że ci ludzie byli białoskórzy i zniknęli tak jak znika piana na powierzchni morskiej wody. (Heyerdahl, ibid.-American Indians in the Pacific) 



Cytat Pedro Pizarro (1571) odnośnie Peru:
"...Klasa rządząca w królestwie Peru miała jasny kolor skóry razem z jasnymi włosami, kolor był taki jaki posiada dojrzała pszenica. Większość z wielkich władców i ich kobiety wyglądali jak biali Hiszpanie. W tym kraju spotkałem kobietę z jej dzieckiem, a oboje byli tak jasnoskórzy, że ledwo mogliśmy ich rozróżnić poprzez wlosy z białym człowiekiem. Miejscowa ludność nazywała ich "dziećmi bogów..."
Istotnym zdaje się też fakt, iż kronikarze, a także sami konkwistadorzy biorący udział w podboju imperium Inków, zwracali uwagę na to, że członkowie elity inkaskiej byli ludźmi o jasnej skórze i ciemnoblond włosach, według samych Inków byli wspomnianymi dziećmi bogów.


Mit o Wirakoczy, w tym przekazy o jego wyglądzie oraz opowieść o odejściu i zapowiedzianym powrocie, wykazuje uderzające podobieństwo do azteckiego mitu o bogu Quetzalcoatlu. Zbieżności te stały się podstawą do rozmaitych spekulacji na temat genezy kultu Wirakoczy i Quetzalcoatla. Zdaniem niektórych naukowców opowieści te opisują autentyczne postaci historyczne, choć w formie zmitologizowanej, a więc dalece przekształconej. Jeżeli postać brodatego mężczyzny była opisem Noego to należy przytoczyć tu urywek starożytnego papirusu Ani-ego, gdzie Noe określony jako "Nu" zabrał prawdopodobnie na Arkę święte kości Biblijnego Adama.
Poniżej urywek z papirusu Ani-ego:




Część ludzi zajmujących się historią przed jak i popotopową wskazuje na postać Noego jako mitycznego Wirakoczy. Odwiedzał on rozproszone ludy jeszcze przez setki lat po potopie, będąc zapewne rozpoznawany jako ktoś niezwykły, z niezwykłą wiedzą, a może i dzięki niezwykłym przedpotopowym "rzeczom-przedmiotom" zabranym na pokład Arki ?


Czy tereny z Polski należą także do tej arcy skomplikowanej historii ludzkości ?

W Polsce na Kaszubach znane są opowieści o olbrzymach zwanych Stolemami. Stolemy odznaczały się rzekomo nadzwyczajnym wzrostem i siłą, byli także okrutni i prześladowali ludzi. Lubiły się popisywać swoją siłą wobec siebie i ludzi Według jednego z podań przytoczonych przez Józefa Ceynowę za swoją niegodziwość zostały ukarane przez bogów i pozamieniane w kamienne kręgi. Z kolei w zbiorze legend kaszubskich Dobro zwycięża Ceynowa przedstawił inne opowiadanie, wedle którego Stolemy miały być dobrymi istotami, pomagającymi ludziom.


Otóż w Krakowie posiadamy prawdopodobnie starożytną pozostałość tamtych czasów. Kopiec Krakusa znajduje się na prawym brzegu Wisły w dzielnicy Podgórze, usypany na najwyższym wzniesieniu wapiennego zrębu Krzemionek - Wzgórzu Lasoty. W Małopolsce poza Krakowem wielkie kopce kurhanowe znajdują się jeszcze w Krakuszowicach, Leszczkowie, Przemyślu, Sandomierzu, Sólcy, Święcicy i Złotej.

Czas powstania i przeznaczenie kopca Krakusa są nieznane, choć istnieją na ten temat różne teorie.
Wykopaliska archeologiczne przeprowadzone tutaj w latach 1934-37 polegały na przebadaniu najbliższego sąsiedztwa oraz wykopaniu zwężającego się ku dołowi szybu od szczytu aż do podstawy kopca (zbadano w ten sposób 4% powierzchni podstawy). W pobliżu – podobnie jak i w podstawie kopca – znaleziono ślady osadnictwa z końca kultury łużyckiej. Inni uczeni wskazywali na podobieństwo kopca do tych z terenów Skandynawii i sugerowali nordyjskie pochodzenie Kraka (tym bardziej że obecność Wandalów na terenie Małopolski do IV w. jest udowodniona. Z drugiej jednak strony zwyczaj sypania kopców na grobach był częsty już w czasach tzw. ewolucjonistycznej epoki kamiennej. W znacznej części Europu zachowały się kurhany grobowe przypominające kształtem i lokalizacją kopiec Kraka.

Zdjęcia kopca Krakusa:


Tu podczas prac archeologicznych 1934-37


Kolejne zdjęcia pochodzą z Ameryku południowej:



Kolejne trzy zdjęcia to kopiec z terenów starożytnego Egiptu:





O kopcach wraz z dużą ilością zdjęć pisałem tutaj:
http://popotopie.blogspot.com/2013/08/interpretacje-satelitarne-coraz-wiecej.html

Kim są akademiccy, ewolucjonistyczni archeologowie ? Jest to specyficzny rodzaj ludzi, zaprogramowanych przez obecny system naukowego zacierania śladów dawnej niezwykle skomplikowanej starożytnej historii ludzkości. Uznają oni często tylko i wyłącznie historię opowiadaną z perspektywy ewolucjonizmu, który jak państwo wiedza jest obaloną teorią przez wielu noblistów.

 Historia ludzkości zawiera w sobie wiele tajemniczych elementów duchowych, a właściwie jest przepojona duchowością ! Jeżeli oglądaliście państwo holywoodzką produkcję filmową o tytule "Konan barbarzyńca" to świat i nastrój przedstawiony w tym filmie jest czymś co w może dać nam jakąś namiastkę wrażenia jak wyglądała tamta zapomniana rzeczywistość, choć osobiście wydaje mi się, że bya ona znacznie bardziej niezwykła i jednocześnie jeszcze mocniej przesiąknięta różnymi mocami pochodzącymi od demonicznych istot nadprzyrodzonych, które wyznawali starożytni.

 Grzebiąc ciągle w tej mało znanej historii rasy ludzkiej sądzę, że chrześcijaństwo jest tak wielkim skarbem, tak niezwykłą wiedzą, iż ciężko jest to sobie uświadomić, będąc nadal atakowanymi przez duchowe siły obecne od czasów potopu, a właściwie od czasów biblijnej Ewy i jej spotkania z Istotą kusiciela. Cheścijaństwo to skarb, o którym marzyli starożytni filozofowie !

Wystarczy zapoznać się z kilkoma głównymi kulturami starożytnymi, by uświadomić sobie ich bogactwo przeżyć religijnych. To że obecna ludzkość jest spychana w nihilizm nie oznacza, że tak było w przeszłości. Wszystko wskazuje, że było  wręcz odwrotnie, wszyscy wierzyli w nadprzyrodzoność, było ona ich naturą, a ci którzy by się odważyli nie uznawać bogów i światów duchowych, byli by wyrzuceni ze społeczeństwa, choć zazwyczaj zostawali straceni ! 

Oczywiście istnieje spora grupa niezależnych archeologów, lecz ze względu na pozycję naukową w układach ewolucyjnego estbliszmentu nie mogą oficjalnie się wypowiadać na temat swoich osobistych wierzeń. Czy uda się rozwiązać tą niezwykle skomplikowaną zagadkę dziejów ludzi, demonów i bogów, począwszy od cudownego stworzenia tej planety przez Najdoskonalszy Byt Duchowy zwany Bogiem, aż do czasów Zbawiciela Chrystusa ? Wiele z cennych informacji jest ciągle przysypanych osadami potopu, inne z kolei leżą zapewne zakurzone gdzieś w magazynach, lub prywatnych nielegalnych kolekcjach, o których się opowiada podczas handlu antykami. Na wiele odpowiedzi musimy poczekać do czasu nowych historycznych odkryć.


Tu zdjęcie świeżo odkrytego szkieletu wraz z niezwykłą czaszką, Peru:



Zapraszam także na film o niezwykłych rekonstrukcjach wyglądu zaginionej rasy z terenów dzisiejszego Peru:
Elongated Cone Heads Of Paracas Peru: Facial Reconstruction
http://www.youtube.com/watch?v=yXHU0rl-we8




Granice Kaukazu rozumianego jako region polityczny i historyczny są przyjmowane siłą tradycji, nie są zaś oparte na jednolitych kryteriach fizycznogeograficznych ani politycznych. Tradycyjnie przyjmuje się, że południową granicę tak rozumianego Kaukazu stanowią granice Gruzji, Armenii, Azerbejdżan, Turcji i Iranu.

Rosyjska ekspedycja archeologiczna odkryła pozostałości nieznanej kultury sprzed około 3000 lat w zachodniej części Kaukazu Północnego, na terenie Kabardo-Bałkarii, republiki należącej do Federacji Rosyjskiej - podaje serwis internetowy Russia Info-Centre.

Rosyjscy archeolodzy z Kisłowodzka w Kraju Stawropolskim, prowadzący badania pod kierunkiem Dymitra Korobowa, odkryli w rejonie Grzbietu Kabardyńskiego, u stóp górskiego szczytu Elbrus, pozostałości 160 ludzkich osad sprzed około 3000 lat, charakteryzujących się jednorodną formą architektoniczną. Zdaniem naukowców, w odkrytych osadach mogło żyć nawet 25 tysięcy osób, które były przedstawicielami jednolitej, nieznanej wcześniej starożytnej kultury zamieszkującej góry Kaukazu.

Z miejsca położenia każdej z odkrytych osad roztacza się otwarty widok na Elbrus, najwyższy szczyt Kaukazu, którego dwa kopulaste wierzchołki oddalone od siebie o ok. 3 kilometry mają wysokość 5642 m i 5621 m n.p.m. Według archeologów, taka lokalizacja osad nie może być przypadkowa. Ludzie, którzy przybyli w to miejsce ponad 3000 lat temu, z nieznanych powodów do budowy osad celowo wybierali miejsca z widokiem na Elbrus. Ślady odnalezione na stanowiskach wskazują, że mieszkańcy opuścili osady pod koniec IX w. p.n.e. i odeszli w inne, nieznane miejsce.

Archeolodzy mają nadzieję, że w wyniku dalszych badań uda się ustalić, kim byli mieszkańcy osad u stóp Elbrusa i czy mogli mieć związek z tajemniczymi mieszkańcami starożytnego fortu Arkaim sprzed około 4000 lat, położonego na stepach południowego Uralu w obwodzie czelabińskim Uralskiego Okręgu Federalnego przy granicy z Kazachstanem.

Mieszkańcy Arkaim - prehistorycznego grodziska określanego mianem rosyjskiego Stonehenge - prawdopodobnie w połowie II tysiąclecia p.n.e. opuścili i spalili dotychczasową siedzibę, a w swojej dalszej wędrówce mogli dotrzeć na Kaukaz.

Poniżej nieznane odkrycia podziemi megalitycznych na Kaukazie.






W „Księdze proroka Jaguara” (świętej księdze Majów) tak opisany jest upadek zagadkowej krainy (Przedpotopowej ludzkości-Ziemi, Atlantydy?): „Nagle nadleciała gigantyczna ulewa, lał deszcz, a kiedy trzynastu bogów porzuciło swoje berła, oberwały się niebiosa, spadły na ziemię, a wtedy czterej bogowie, jak cztery głazy zgniotły ją…”

"...A gdy upłynęło siedem dni, wody potopu spadły na ziemię. 11 W roku sześćsetnym życia Noego, w drugim miesiącu roku, siedemnastego dnia miesiąca, w tym właśnie dniu trysnęły z hukiem wszystkie źródła Wielkiej Otchłani i otworzyły się upusty nieba; 12 przez czterdzieści dni i przez czterdzieści nocy padał deszcz na ziemię..." Ks. Rodzaju 7:10

Należy podkreślić, że choć długość życia patriarchów wydaje się nieprawdopodobna, nie jest ona przypadkowa. Po potopie zmniejsza się w sposób wykładniczy, co oznaczało, że temu katastroficznemu wydarzeniu towarzyszyło przyspieszenie procesu starzenia. Jedno z możliwych wyjaśnień zakłada, że okalający ziemię przed potopem płaszcz pary wodnej działał jak tarcza chroniąca przed szkodliwym promieniowaniem kosmicznym. Z kolei znaczna rozpiętość skrzydeł przedpotopowych pteranodonów wskazuje na istniejące wtedy podwyższone ciśnienie powietrza, które mogło podtrzymać w locie tak duże zwierzęta, a wiadomo przecież, że wyższe ciśnienie powietrza (tlenu) znakomicie wpływa na poprawę stanu zdrowia.

Atmosfera zawierała wtedy więcej tlenu niż obecnie, gdy jego proporcja względem azotu wynosi 1 do 4. Również i to mogłoby wyjaśniać długowieczność patriarchów żyjących przed potopem (specjalne rodzaje roślin i nasion, które spożywali, pełniejsze DNA, obecnie obserwuje się szybki zanik informacji genetycznej). Długie lata ich życia ułatwiają zrozumienie, w jaki sposób szczegóły tych wczesnych wydarzeń mogły być przekazywane kolejnym pokoleniom.

Czy jest to zaledwie zbiegiem okoliczności, że pierwsze źródła pisane wywodzą się od Sumeryjczyków z Bliskiego Wschodu, a powstały ok. 4-5 tysięcy lat temu? Ich świadectwa są spójne z historią, którą portretuje Biblia, włącznie z rozproszeniem ludzkości spod wieży Babel. Dowody wskazują na to, że ludzkość po Noem pochodzi z Bliskiego Wschodu, przy czym Jafet dał początek narodom Europy, Sem dał początek narodom Wschodu (włączając w to najstarszą znaną cywilizację Chin), a Cham dał początek narodom Afryki. Może też być sporo prawdy w starożytnej legendzie, że amerykańscy Indianie to ludzie, którzy przedostali się z Syberii przez Cieśninę Beringa w czasie wędrówki na Wschód. Dopiero w późniejszych wiekach, w czasie ery wielkich odkryć geograficznych plemiona Noego spotkały się ponownie. Zatem zachodni odkrywcy (synowie Jafeta) spotkali tych, o których myśleli, że są pierwotnymi szczepami ludów Północnej i Południowej Ameryki, a także wysp Pacyfiku, razem z Aborygenami w Australii i Maorysami w Nowej Zelandii, w rzeczywistości jednak spotkali oni, choć pokolenia później, potomków Chama i Sema. Jest rzeczą fascynującą podjęcie rekonstrukcji historii świata z biblijnej perspektywy. Zgodnie z tym, co mówi Pismo Święte, łączące nas więzi są całkiem ścisłe i zrodziły się stosunkowo niedawno, gdy tymczasem lansowane współcześnie teorie każą nam wierzyć w powstałe miliony lat temu wątpliwe powiązania między narodami.

W Iraku do dziś istnieje kopiec Birs Nimrud położony 10 km na południowyzachód od miasta Al-Hilla. Henry Morris w książce "Science and the Bibie" opisuje (strona 93) odkopanie starożytnego babilońskiego ziguratu, którego powierzchnia podstawy wynosi dziś 5400 m2, a wysokość 90 m. Ze względu na te wymiary, niewykluczone, iż są to pozostałości po opisanym przez greckiego historyka Herodota (440 p.n.e.) ośmiostopniowym ziguracie, który miał 210 m wysokości i kwadratową podstawę o boku 0,4 km, a już wtedy był on uznawany za bardzo stary.




 Mogą być to pozostałości po wieży Babel zbudowanej przez Nimroda ok. 2200 p.n.e. Więcej w książce Johna Urauharta "Modern Discoveries and the Bibie", strony 285-310, w szczególności  298-300, także A. Parrot The Tower of Babel. Należy też zauważyć, że podobnie jak w przypadku zapisów o potopie, informacje o wieży Babel znajdziemy w różnych częściach świata. Najbardziej uderzające jest świadectwo z Meksyku, które mówi o potopie, a następnie o wieży Babel, której budowę porzucono, oraz o pomieszaniu języków. Temu podobne zapisy są bardzo mocnym wskazaniem, że potop i wieża Babel były rzeczywistymi wydarzeniami i nie powinny być odrzucane przez poważnych historyków.



Pismo Święte nic nie mówi o przerwach w tygodniowym cyklu stworzenia. Wielu chrześcijan sugeruje istnienie "specjalnej" przerwy pomiędzy narracją Ks. Rozdzaju 1,1 a Rodzaju 1,2. Osoby te niewłaściwie tłumaczą Księgę Rodzaju 1,2 „Ziemia zaś stała się bezładem i pustkowiem [...]". Podejście to określamy jako teorię przerwy czasowej. Jej zwolennicy utrzymują, że Bóg musiał do pewnego stopnia osądzić Ziemię jeszcze przed uczynieniem Adama i Ewy. Ponieważ słowo użyte w Księdze Wyjścia 20,11 to „uczynił" (asah), a nie: „stworzył" (bara), dlatego Księga Rodzaju od wersetu Rdz 1,2 jest przez nich traktowana jako odnowienie Ziemi, a nie jej pierwotne Stworzenie. Jednakże Watson wymienia szereg wersetów, gdzie „stworzone" i „uczynione" są słowami używanymi zamiennie. Na przykład Księga Rodzaju 1,31 - „A Bóg widział, że wszystko, co uczynił" odnosi się do aktu stworzenia z Księgi Rodzaju 1,1, 1,21 i 1,27. Różnica akcentów znaczeniowych tych dwóch słów nie świadczy o różnych mechanizmach, jakimi Wszechmocny posłużył się przy powołaniu naszego świata do istnienia. Tak więc nie ma biblijnych podstaw dla umieszczania przerwy czasowej pomiędzy pierwszym a drugim wersetem w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju. Widać tu jedynie, że ktoś na siłę szuka sposobu pogodzenia dwóch diametralnie różnych światopoglądów. Sugestia, że pomiędzy Rdz 1,1 a Rdz 1,2 coś mogło potoczyć się niezgodnie z Bożym zamysłem, jest niespójna z Księgą Izajasza 45,18, która stwierdza, że Pan: „Stworzyciel nieba [...] ukształtował i wykończył ziemię [...], nie stworzył jej bezładną, lecz przysposobił na mieszkanie". Cytat ten pokazuje, że jasno określonym Bożym celem było stworzenie świata, aby mógł w nim zamieszkać uczyniony na Jego obraz człowiek. Teoria przerwy pojawiła się w przypisach do Scofield Reference Bibie, najpierw w 1909, a następnie w 1917 roku, kiedy ewolucjonistyczne myślenie rozpowszechniło się już na szerszą skalę. Teologicznie staje ona przed problemem fundamentalnej natury. Według tej koncepcji przeżycie silniejszych oraz śmierć słabszych wskutek użycia wobec nich przemocy musiałoby istnieć przez miliony lat przed pojawieniem się Adama i Ewy. Zainteresowani tym tematem mogą znaleźć świetną krytykę teorii przerwy w publikacji autorstwa Westona Fieldsa.
https://answersingenesis.org/genesis/gap-theory/what-about-the-gap-and-ruin-reconstruction-theories/

The gap theorist ignores the evidence for a young earth.
The true gap theorist also ignores evidence consistent with an earth fewer than 10,000 years of age. There is much evidence for this—the decay and rapid reversals of the earth’s magnetic field, the amount of salt in the oceans, the wind-up of spiral galaxies, and much more



O co chodzi z tą całą historią starożytności ? Starożytność, a zwłaszcza ta najstarsza udowadnia, że pierwsza ludzkość była świadoma istnienia Super Bytu, Najdoskonalszej Istoty mającej możliwości stwarzania świata ziemskiego oraz Wszechświata galaktyk i gwiazd, że znała tajemnice, o których my mamy ledwo mgliste pojęcie. Że wiedziała, iż Ktoś Nadprzyrodzony kieruje wszystkim we wszechświaecie, że nic nie jest przypadkiem ! Że wszystko ma sens i cel, że najważniejszym celem i sensem jest "spotkanie"- kontakt z tym Bytem ! (oczywiście byli i tacy, którzy chcieli działać na szkodę i prowadzić wojnę z Bogiem)
http://popotopie.blogspot.com/2013/09/jestesmy-stworzeni.html

Mamy dowody inteligentnego projektu w maszynach molekularnych, których powstania nie może wyjaśnić darwinowski dobór naturalny. Te zintegrowane, skomplikowane układy, które mikrobiolog Michael Behe nazywa „nieredukowalnie złożonymi", obejmują systemy przekazywania sygnałów, silniki i wszelkiego rodzaju obwody biologiczne. Jaki argument można sformułować na ich podstawie? Te biologiczne maszyny, aby funkcjonować, wymagają wszystkich swoich różnorodnych części.
http://popotopie.blogspot.com/2013/10/ewolucja-czy-stworzenie.html

Ale jak taki system mógłby powstać w wyniku darwinowskiego procesu doboru naturalnego, działającego na przypadkowych zmianach? Dobór naturalny zachowuje tylko to, co jest funkcjonalne. Inaczej mówiąc, utrwala się to, co pomaga organizmowi przetrwać do następnego pokolenia, czyli to, co jest najsprawniejsze. Problem w przypadku układów nieredukowalnie złożonych polega na tym, że nie spełniają one żadnej funkcji, dopóki wszystkie ich części nie są na swoim miejscu i nie współdziałają z sobą w sposób skoordynowany. A więc dobór naturalny nie może dopomóc w zbudowaniu tych układów. Może je tylko utrwalić, kiedy są już zbudowane.
http://popotopie.blogspot.com/2013/05/czy-zycie-na-ziemi-zostao.html

 A jest praktycznie niemożliwe, by ewolucja mogła wykonać tak ogromny przypadkowy skok, by zbudować taki układ od razu w całości. Stąd bierze się oczywiste pytanie: jak te maszyny biologiczne powstały? Behe mówi, że być może te układy biologiczne wyglądają na zaprojektowane dlatego, że naprawdę zostały zaprojektowane. Jest bowiem tak, że kiedykolwiek spotykamy się z jakimś nieredukowalnie złożonym układem, o którym wiemy jak powstał, to zawsze przyczyną jego powstania okazuje się być inteligentny projektodawca.
http://popotopie.blogspot.com/2014/01/projektant-i-projekt-przypadek-to.html

Kolejny przykład działania Boskiego Projektanta to eksplozja kambryjska, która jest uderzającym argumentem na rzecz inteligentnego projektu w historii życia. W okresie kambryjskim pojawia się od 20 do 35 zupełnie nowych projektów organizmów żywych. Następuje olbrzymi skok w stopniu złożoności przy braku wszelkich form pośrednich. Jest to pozytywny argument na rzecz inteligentnego projektu, ponieważ z naszego doświadczenia wiemy, że informacja jest zawsze rezultatem świadomego działania. Tutaj mamy do czynienia z ogromną ilością nowej informacji biologicznej, niezbędnej do zbudowania tych nowych organizmów. A z punktu widzenia geologii ona pojawiła się nagle, co znacznie przekracza możliwości wszelkich mechanizmów darwinowskich. Proszę pomyśleć, jak szybko pojawiły się te nowe kształty ciał. Pewien paleontolog powiedział: „Chciałbym się tylko dowiedzieć od moich przyjaciół biologów, jak szybko ta ewolucja musiałaby przebiegać, zanim przestaliby nazywać to ewolucją?". Darwin powiedział, że natura nie robi nagłych skoków. Ale tutaj mamy olbrzymi skok, a wiemy, że do czegoś takiego są zdolne inteligentne podmioty. A więc eksplozja kambryjska to nie tylko argument negatywny przeciwko ewolucji darwinowskiej, lecz także przekonujący argument pozytywny na rzecz inteligentnego projektu. Judaizm i chrześcijaństwo uczą wyraźnie, że jesteśmy czymś więcej niż tylko materią. Ze nie jesteśmy tylko „komputerami zrobionymi z mięsa", jak wyraził się Marvin Minsky, lecz że zostaliśmy stworzeni
na podobieństwo Boże. Mamy zdolność refleksji na temat samych siebie, uprawiania sztuki symbolicznej, posługiwania się językiem, rozwijania twórczości. Nauka nie jest w stanie wyjaśnić tego rodzaju świadomych działań jako samych tylko funkcji materii fizycznej w mózgu. Skąd te zdolności pochodzą?
Przyczyna wszechświata musi wykraczać poza materię, przestrzeń i czas, które zaistniały w Wielkim Wybuchu, czyli musi być względem nich transcendentna. I właśnie judeochrześcijański Bóg ma dokładnie taki atrybut transcendencji. Naturalizm natomiast z definicji zaprzecza istnieniu jakiegokolwiek bytu poza zamkniętym systemem natury. Precyzyjne dostrojenie praw fizyki i stałych wszechświata oraz dokładna konfiguracja jego warunków początkowych, sięgająca wstecz aż do momentu jego powstania, domaga się inteligentnej przyczyny.

Teizm (gr.  θεoς „bóg”) – wiara w istnienie Boga, bogów, bogiń,  którzy są osobami ingerującymi w losy świata lub jest on ich dziełem; czuwającymi nad biegiem wydarzeń lub podtrzymującymi świat w istnieniu oraz pogląd filozoficzno-religijny głoszący, że tacy bogowie istnieją.

Zgodnie z teizmem istnieje byt nie tylko transcendentny, lecz także inteligentny, a mianowicie Bóg. Tak więc teizm jest zdolny wyjaśnić zarówno kosmologię Wielkiego Wybuchu, jak i antropiczne precyzyjne dopasowanie.

Panteizm – pogląd filozoficzny i teologiczny (niekiedy religijny) utożsamiający wszechświat i materię z Bogiem (lub absolutem) Neguje istnienie Boga jako istoty rozumnej, głosi zaś przenikanie absolutu we wszystkie substancje ziemskie. Panteizm często łączył się z ideami rozumnego rozwoju wszechświata  jedności, wieczności oraz żywości świata materialnego.

Panteizm nie może wyjaśnić pochodzenia wszechświata, ponieważ panteiści wierzą w bezosobowego boga, który współistnieje z fizycznym wszechświatem. Taki bóg nie może spowodować zaistnienia fizycznego wszechświata z niczego, ponieważ taki bóg nie istnieje niezależnie od fizycznego wszechświata. Jeśli początkowo wszechświat fizyczny nie istniał, to ten panteistyczny bóg nie istniał także. A jeśli nie istniał, to nie mógł powołać do istnienia wszechświata.

Deizm – nurt religijno-filozoficzny którego cechą wspólną jest przekonanie, że racjonalnie można uzasadnić istnienie jedynie Boga bezosobowego, będącego konstruktorem świata rozumianego jako mechanizm oraz źródłem praw, według których ten mechanizm świata działa. Tak rozumiany Bóg nie ingeruje w raz ustanowione prawa. Deizm nie jest zwartym systemem ani szkołą filozoficzna.

Deizm nie może wyjaśnić dowodów wskazujących na konkretne akty projektowania, czyli dalszego tworzenia po stworzeniu wszechświata. Deistyczny bóg nigdy nie ingeruje w naturę, my kreacjoniści zauważamy dowody inteligentnego projektu w historii życia. Na przykład zawartość ogromnej ilości informacji w żywej komórce jest przekonującym argumentem na rzecz aktu inteligentnego zaprojektowania pierwszego życia, co miało miejsce. Nauka i wiara nie toczą ze sobą wojny. Jeśli dowody naukowe i nauczanie biblijne interpretujemy prawidłowo, to one mogą się wzajemnie wspierać i czynią to. Każdemu kto w to wątpi, powiedziałbym: proszę zbadać materiał dowodowy osobiście !

Alister McGrath, studiował biofizykę molekularną na Oxfordzie, napisał ambitne trzytomowe dzieło "A Scientific Theology" (Teologia naukowa), ma skłonność do wnikania w istotę skomplikowanych zagadnień. W przypadku zasady antropicznej udało mu się podsumować to istotne wyzwanie w dwóch zwięzłych pytaniach, które przedstawił z charakterystycznym dla Brytyjczyków niedomówieniem: „Czy jest to czysty przypadek, iż prawa natury są takie, że życie jest możliwe? Czy nie jest to czasem ważna wskazówka dotycząca natury i przeznaczenia ludzkości?" Wzrastająca liczba naukowców i filozofów, idąc w ostatnich dekadach za tymi wskazówkami, dochodzi do własnych wniosków. Są wśród nich także „niektórzy, będący poza wszelkim podejrzeniem o wpływ konwencjonalnych czynników religijnych", jak ujął to fizyk i teolog John Polkinghorne „Nietrudno zrozumieć, dlaczego tak wielu naukowców zmieniło zdanie w ostatnich latach i teraz zgadzają się, że wszechświata nie da się logicznie wyjaśnić jako kosmicznego przypadkowego zbiegu
okoliczności" Walter Bradley, współautor książki The My stery ofLife's Origin (Tajemnica powstania życia) wypowiada się w taki sposób: „..Argumenty przemawiające za inteligentnym projektodawcą stają się coraz bardziej przekonujące, w miarę jak rośnie nasze zrozumienie naszego starannie wykonanego środowiska..."

Niegdyś sceptycznie ustosunkowany Paul Davies, były profesor fizyki teoretycznej na Uniwersytecie w Adelajdzie, teraz jest przekonany, że powstanie wszechświata musiało być celowe. „Poprzez moją pracę naukową dochodziłem stopniowo do coraz mocniejszego przekonania, iż wszechświat fizyczny został złożony z tak zdumiewającą pomysłowością, że nie mogę uważać go jedynie za produkt ślepego żywiołu", mówi on w książce The Mind of God (Umysł Boga). „Nie mogę uwierzyć, że nasze istnienie we wszechświecie jest tylko kaprysem losu, przygodnym zdarzeniem historii, przypadkowym wybrykiem w wielkim dramacie kosmicznym". Kosmolog Edward Harrison mówi: „[...] liczni naukowcy jeśli ujawniają swoje przekonania, skłaniają się ku argumentom teologicznym, iż istnieje projektodawca",  i dochodzi do wniosku: „precyzyjne dostrojenie wszechświata stanowi naoczny dowód istnienia deistycznego projektu" http://popotopie.blogspot.com/2013/12/synowie-bozy-czy-synowie-seta-czerwoni.html

Słynny astrofizyk Fred Hoyle ujął to następująco: „Nie wierzę, by jakiś naukowiec, który zbadał materiał dowodowy, nie wyciągnął wniosku, że prawa fizyki jądrowej zostały rozmyślnie zaprojektowane tak, aby doprowadzić do rezultatów, jakie mają miejsce wewnątrz gwiazd" Powyższa uwaga wraz z innymi pochodzącymi od Freda Hoyle, została skomentowana przez Owena Gingericha, profesora astronomii
na Harvardzie i starszego astronoma Smithsonowskiego Obserwatorium Astronomicznego następująco: „..Fred Hoyle i ja różnimy się w mnóstwie spraw, ale w jednym zgadzamy się: zdrowy rozsądek i zadowalająca interpretacja naszego świata sugerują istnienie twórczej ręki superinteligencji.."

John Leslie, wykształcony w Oxfordzie, który w swojej odkrywczej książce Universes (Wszechświaty) z 1989 roku, kataloguje wiele przykładów antropicznych, wyraził się, iż wierzy, że jeśli nasz wszechświat jest jedynym istniejącym, a nie ma danych naukowych potwierdzających istnienie innych, to precyzyjne dostrojenie jest „przekonującym dowodem [...] że Bóg istnieje". W swojej książce The New Story of Science (Nowa opowieść nauki) Robert Augros i George Standu podsumowują wnioski wynikające z tej zadziwiającej zbieżności „przypadków", które czynią możliwym życie we wszechświecie: „..Wszechświat zdolny wydać człowieka wymaga istnienia umysłu, który nim kieruje..." mówią. „Człowiek nie jest wprawdzie w fizycznym centrum wszechświata, okazuje się jednak, że jest on w centrum jego przeznaczenia"

Wszechświat od zawsze stanowił zagadkę, nad którą głowiły się najtęższe głowy. Jest nieskończony, czy ma granice? A skoro ma granice to gdzie i co jest poza nimi? Co jest granicą ? Czy jest nią fizyczna przestrzeń atomowa czy świadomość, a może geometria ?
http://popotopie.blogspot.com/2013/07/mechanika-kwantowa-starozytnych.html


Pytanie która geometria pasuje do rzeczywistości należy pozostawić weryfikacji doświadczalnej. Pitagoras udowodnił, że płaszczyzna dookoła punktu może być zapełniona jednolicie tylko trzema rodzajami wielokątów foremnych: trójkątami, kwadratami albo pięciokątami. Znane są w fizyce trzy stany materii, stan stały, ciekły i gazowy. Istnieje również stan eteryczny materii, który odnosi się do środowisk rozrzedzonych bardziej niż gaz. Ciemna materia, jest rozpoznaną masą, która istnieje w naszym otoczeniu jako dominująca wielkość masy całego wszechświata. Jej cechy fizyczne jeszcze nie zostały określone i z tej przyczyny, nie ma ona przypisanego właściwego dla niej, stanu fizycznego. Jedne z ciekawszych teorii to filozoficzne modele wszechświata w Wedach napisanych w 2 tysiącleciu p.n.e. Opisują one mitologię hinduską, w której wszechświat stwarza Mahawisznu, następnie Brahma tworzy w nim kosmiczne "Jajo" Występuje tam też teoria pięciu żywiołów pokazanych powyżej. Jednak Hinduizm jak i chrześcijaństwo oraz kreacjonizm podkreślają rolę Stwórcy w stworzeniu wszechświata ! Może on być w pewnym stanie projekcją, ale w innym nie musi. Stan świadomości zależy od umysłu, ciała, ducha oraz kontaktu ze Stwórcą. Najważniejsze jest to, że wszystkie religie podkreślają akt stworzenia Kosmosu przez Byt Najdoskonalszy !
http://popotopie.blogspot.com/2013/10/paradoks-fermiego.html

Mogło by się wydawać, że koronnym astronomicznym dowodem zaistnienia Wielkiego Wybuchu są obserwacje ucieczki galaktyk i związane z tym przesunięcie ku czerwieni. Jednak sam Edwin Hubble, odkrywca przesunięcia ku czerwieni, nie wykluczył i takiej możliwości, że przesunięcie to może być rezultatem czegoś innego niż Wielkiego Wybuchu. Jego wątpliwości podzielali również Albert Einstein,Aleksander Friedmann, matematyk, fizyk i kosmolog, profesor uniwersytetu w Permie oraz George Gamow, fizyk jądrowy i kosmolog.
http://popotopie.blogspot.com/2013/08/mechanika-kwantowa-starozytnych.html

Angielski kosmolog W. B. Bonnor tak obrazowo ujął proces kosmicznej inflacji rozszerzającego się Wszechświata: wolimy myśleć o przestrzeni kosmicznej, jako rozszerzającej się i niosącej ze sobą galaktyki niczym wiatr, nie zaś o mgławicach oddalających się od siebie w biernej i obojętnej przestrzeni. (Rival theories of Cosmology, Oxford University Press, 1960).
Halton Arp jest zawodowym astronomem. Wcześniej był asystentem Edwina Hubble'a. Pracował w obserwatorium Mount Palomar w Kalifornii. Obecnie prowadzi badania astronomiczne w Max Planck Institute, w Niemczech. Halton Arp, zwany Galileuszem XX wieku, przedstawił dowody na to, że Wszechświat się nie rozszerza. Arp zaobserwował dużą liczbę kosmicznych obiektów wykazujących przesunięcia ku czerwieni niezgodne z prawem Hubble'a. Badania te wskazują jego zdaniem, że przesunięcie ku czerwieni mogą być wynikiem innego zjawiska niż efekt Dopplera. Według Arpa, wiele współczesnych koncepcji kosmologicznych, takich, jak zakrzywiona czasoprzestrzeń, jest w istocie próbą skompensowania zniekształceń wynikających z pomiarów Wszechświata przy użyciu metody opartej na błędnej interpretacji przesunięcia ku czerwieni.

Tak zwany „dowód kosmologiczny” jest dowodem a posteriori to znaczy wypływa z doświadczenia istnienia świata, które potrzebuje uzasadnienia. Oto jak można określić istotę tego dowodu: Istnienie świata, jak wszelkie inne istnienie, musi być wytłumaczalne, jako że nic nie istnieje albo nie jest prawdziwe bez przyczyny lub bez racji. Otóż świat nie jest w stanie wytłumaczyć sam siebie – nie jest on konieczny, lecz przypadkowy, bo mógłby nie istnieć. Trzeba więc, by istniała jakaś przyczyna albo „wystarczająca racja” inna niż on sam. Ale jaka? Gdyby przyczyną tą była jakaś inna rzeczywistość przypadkowa, należałoby ją wytłumaczyć przez kolejną, która z kolei wymagałaby wytłumaczenia przez coś trzeciego, i tak w nieskończoność, co pozostawiłoby całą serię przypadkowych rzeczywistości – a zatem istnienie świata okazałoby się niewytłumaczalne. Aby uprawomocnić zasadę racji wystarczającej, należy gdzieś się zatrzymać, jak mówił Arystoteles. Krótko mówiąc, nie można wytłumaczyć całości rzeczywistości przypadkowych (świata) inaczej jak przez byt absolutnie konieczny, pozostający na zewnątrz tej całości: jest to „ta ostatnia racja”, którą nazywa się Bogiem.




49 minut video w temacie teorii L.A. Marzulliego na temat gigantów i ich migracji z terenów Lawantu do Ameryki:

On the Trail of the Nephilim

   http://www.youtube.com/watch?v=s3xhSbtqDJo